,,Black Ice'', czyli pomieszanie z poplątaniem.

Od dawna nie czytałam już żadnej młodzieżowej książki - nie dlatego, że są głupie, ale zwyczajnie podążają schematami, wygrawerowanymi już na pierwszej stronie, przez co po kilku rozdziałach można być już pewnym, co stanie się w epilogu. ,,Black Ice'' zdawało się być czymś innym, a to wszystko ze względu na rekomendację, jakoby ta pozycja miała być nieoczywistym thrillerem dla nastolatków. Wyszło dość miernie...

Takie są efekty oddawania książek do biblioteki przed zrobieniem im zdjęcia do recenzji.

,,Black Ice'' zaczyna się naprawdę dobrze i można powiedzieć, że nawet dość mrocznie, bo od morderstwa dziewczyny. To był moment, w którym pomyślałam, iż może faktycznie Becca zboczyła z utartej ścieżki i zrobi taki mix gatunkowy, tworząc przy tym niezwykle dobrą młodzieżówkę z klimatem. Entuzjazm jednak niepokojąco malał wraz z poznaniem dwóch kolejnych dziewczyn - Britt i Korbie. Obydwie wyruszają na wyprawę wzdłuż górskiego łańcucha, lecz w drodze dopada je pogoda pod psem. W walce przeciw śnieżycy są zdane tylko na siebie, więc zaczynają szukać schronienia i w taki też sposób trafiają do drewnianej chatki z psychopatycznym Shaunem i nieco mniej zabójczym, lecz równie tajemniczym Masonem, który jeszcze kilka godzin wcześniej uratował Britt z upokorzenia przed byłym ukochanym, udając jej chłopaka. Uczciwie muszę przyznać, że ta książka miesza wiele sztampowych motywów z tymi całkiem ciekawymi i odświeżającymi dla gatunku. Były chłopak w tle, będący jednocześnie bratem przyjaciółki Britt to na pewno gorsze wątki, jednak uprowadzenie i morderstwa stanowiły ciekawe segmenty, które autorka mogła rozwinąć na tysiąc najróżniejszych sposobów, a postawiła jednak na najłatwiejszy i najmniej złożony. 

Fitzpatrick chciała trochę przeskoczyć rekina - z jednej strony pokazała silną damską bohaterkę, myślącą trzeźwo nawet podczas ekstremalnych sytuacji, po czym strzeliła sobie w stopę wyjeżdżając z stroną uczuciową. Britt zafascynowana jest Masonem, ale też ma w głowie cały czas swojego byłego Calvina. Cała jej relacja z Masonem to coś w co nie potrafię uwierzyć - chłop ją porwał, kazał chodzić po kilkumetrowym śniegu i podcierać się liśćmi, a ona nadal potrafi myśleć o nim w kategoriach romantycznych.  Drażniące są również częste przypadki - Britt przypadkowo coś słyszy, przypadkowo coś zauważa, a to wszystko po to, aby sprawnie popchać fabułę do przodu. Na szczęście nie jest to książka do cna beznadziejna - bohaterowie nie denerwują, a autorka bardzo zwinie potrafi przemycić wspomnienia czy niewinne szczegóły, które później składają się w większą całość. Uwielbiam tworzenie takich malutkich nici, aby z czasem cieniutkie niteczki stworzyły misterną sieć. Ta co prawda nie jest jakaś ogromna, lecz zawsze lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. 

I choć cieszę się z tego wróbla to jestem przekonana, że mogło być lepiej. Już podczas czytania widziałam jak autorka stosuje kilka łatwych zabiegów dla podniesienia tętna, ale obiecałam sobie jedno - wybaczę te tanie zagrania, jeżeli psychologia oraz motywy bohaterów, a szczególnie mordercy będą wytłumaczone na tyle by mnie zachwycić. Byłam pewna co do tego, kto tu gra dobrego, a kto okażę się potworem, tożsamość zabójcy również była mi znana, więc liczyłam jedynie na dobrą stronę psychologiczną. Nie są to wygórowane wymagania. Po przeczytaniu mogę definitywnie stwierdzić, że motywacje może i były wyjaśnione, lecz nie na tyle bym w nie uwierzyła, nie mówiąc już o ich adoracji. Można również powiedzieć, że od młodzieżówki romantycznej nie powinno się wymagać więcej niż zakłada gatunek, ale pomału przestaje znajdywać powody, dla których warto by było czytać książki młodzieżowe skoro te niemal zawsze wyglądają tak samo i nigdy nie sięgają dalej, po coś bardziej wymagającego.

Nie jestem też w stu procentach przekonana do emocjonalnych reakcji - niektóre momenty w zachowaniu Britt wydawały mi się zbyt opanowane. O ile przeklinanie z powodu zimna jesteś w stanie powstrzymać, po czym wyprzeć z pamięci - tak nie jestem pewna czy podobnie działa to, gdy jest się światkiem chociażby zabójstwa.  Niedopracowane są również sceny, gdzie akcja była najbardziej natężona. Chodzi mi głównie o pewne zdarzenie, na wskutek którego Mason jest ciężko ranny. W jednej chwili autorka opisuje, że chłopak nie jest w stanie samodzielnie zejść ze schodów, aby później powalić dorosłego mężczyznę jednym uderzeniem - rozumiem adrenalinę i te sprawy, jednak opis zdarzenia wydaje się mimo tych przymiotów nieco nieprawdopodobny. Inną sprawą jest końcówka książki - słodka, urocza i mistrzowsko nierealistyczna. Prawdę mówiąc, epilog ,,Black Ice'' można z powodzeniem umieścić w każdej innej młodzieżówce zmieniając jedynie imiona oraz nazwy miejscowości, a efekt byłby podobny.

Podsumowanie w recenzjach pozycji tego typu zaczyna być już u mnie nudne, ale powtórzę się - zbierzcie wszystkie plusy oraz minusy do kupy i sami zdecydujcie, czy jest to fabuła, która sprosta waszym oczekiwaniom. Mi na pewno spodobały się niecodzienne okoliczności całej historii oraz te małe szczegóły, które w kolejnych częściach książki okazywały się ważne, lecz jednocześnie cały czas mam żal za potraktowanie psychologi po macoszemu i powiedziałabym, że za stosowanie półśrodków. Z jednej strony  autorka chcę thriller, z drugiej wstawia dużo słodkich scen, które zabijają mroczny klimat. Mogło wyjść z tego coś naprawdę na poziomie, a wyszło czytadło, wyróżniające się tym, że przez czynniki zewnętrzne ,,Ice Black'' nie odpycha starych zjadaczy romansów - co nie znaczy, że ich nie rozczarowuje. 

Komentarze

  1. Straszliwie nie lubię, kiedy rekomendacje, zawarte na okładce książki, nie mają niczego wspólnego z rzeczywistością. "Black Ice" to z pewnością lektura nie dla mnie, zatem odpuszczę ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rekomendacje mają to do siebie, że mają zachwycać, więc siłą rzeczy trzeba podkoloryzować pewne rzeczy. Co nie zmienia faktu, że też nie przepadam za wielkimi hasłami reklamowymi, które nie mają przełożenia w prawdziwej treści.

      Usuń
  2. Kilka lat temu czytałam "Black Ice". Podobało mi się, że zastosowano trochę inny schemat niż we wszystkich młodzieżówkach. Jednak właśnie to ta końcówka spowodowała uczucie rozczarowania. Była strasznie przesłodzona.
    Pozdrawiam!
    recenzje-zwyklej-czytelniczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tak wyciąć epilog i ostatni rozdział byłby zakończeniem, może faktycznie byłoby lepiej, a przynajmniej realistycznie.

      Usuń
  3. Młodzieżówka nie oznacza, że musi być sztampowa i płytka. Rozumiem, że w tego typu publikacjach często dopracowana jest tylko jedna strona, albo bohaterowie, albo fabuła, albo opisywany świat, i jeżeli jest to zrobione na tyle dobrze, by można było się podelektować to da się przełknąć inne niedociągnięcia. Chociaż nie rozumiem dlaczego rzadko są dopracowane pod każdym względem, bo czy to sprawi, że książka dedykowana młodzieży będzie nudna lub zbyt trudna?
    Jakoś nie mogłabym jej przełknąć mimo tych kilku plusów. Najbardziej chyba mnie powstrzymuje to, że książka nie jest jednak thrillerem. Może pomysł był ciekawy, ale wydaje mi się, że brak w niej jakiejś konsekwencji i swego rodzaju równowagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie nie musi, ale w praktyce gatunek młodzieżowy ma mało do zaoferowania. Czytałam już trochę takich książek i z każdą kolejną mam wrażenie, że naprawdę mało jest już takich pozycji, które oprócz bycia młodzieżówką są czymś jeszcze - szczególnie jeśli młodzieżówka ma łączyć romans/obyczajówkę czy nawet tak jak tutaj thriller. Trochę lepiej wychodzi przy fantastyce czy dystopii, lecz mam wrażenie, że to głównie z powodu braku miłości na pierwszym miejscu. Coraz trudniej znaleźć coś dla młodzieży, będące właśnie dopracowane na każdej płaszczyźnie.

      Usuń
  4. Naprawdę interesuje mnie ta książka, bo swego czasu dużo osób ją polecało, ale znajdą się również czytelnicy, które wszelkie pochlebne opinie obalają. Nie ciągnie mnie jakoś do jej przeczytania, ale z drugiej strony chciałabym mieć ją zaliczoną na swoim koncie ;d No nic, może w końcu po nią sięgnę :D

    readers-trail.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czytałam jedynie pierwszą część "Szeptem" i stwierdziłam, że nigdy więcej nie dam tej autorce szansy. Tak bardzo się zraziłam, iż żadne opinie mnie nie przekonają do jej innych książek.

    Pozdrawiam serdecznie. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od Becci czytałam kilka pozycji - również pierwszą część tej serii, czyli ,,Szeptem'' i tak jak tobie mi nie podeszła. Później próbowałam jeszcze ,,Niebezpiecznych kłamstw'', co było totalną pomyłką oraz ,,Blace Ice''. Niby ta ostatnia książka była najlepsza, ale przy wszystkich lekturach tej autorki mam wrażenie, że te pomysły są zmarnowane - pomysł ok, wykonanie już niekoniecznie.

      Usuń
  6. Czytałam, ale bez jakiś szczególnych wymogów i kryteriów. Tylko żeby przeczytać, więc teraz czytając twoją recenzję, nie mogę sobie przypomnieć niektórych elementów. Jednak trochę cię rozumiem. Było przeciętnie :)
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta strona uczuciowa książki trochę mnie jednak odstrasza. Posiadam tę powieść, ale chyba nieprędko po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie książki tego gatunku stają się powoli męczące. Niestety, ale New Adult jest okropnie schematycznym gatunkiem. Mało kto wprowadza jakieś innowacje.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety muszę się zgodzić. Chociaż co ciekawe, gdyby ktoś zapytał mnie o ulubioną autorkę to moje myśli powędrowałyby zaraz, gdzieś do Colleen Hoover.

      Usuń
  9. Ogólnie nie mam nic do tej książki. Uważam, że była w porządku.
    pozdrawiam i zapraszam na nowy blog poświęcony książkom, filmom i spotkaniom z kulturą.
    http://galeriakultury.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Już od dłuższego czasu książka czeka na mojej półce. Kupiłam ją bo strasznie chciałam ją przeczytać, jednak jak już do mnie dotarła to do tej pory nie mogę się za nią zabrać :/ Ale muszę się w końcu za nią zabrać, gdyż słyszę dość mieszane opinie, wiec fajnie by było w końcu samej się określić :D
    buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę przyznać, że fabuła wydaje się bardzo interesująca! Widziałam tą książkę wiele razy na półkach, ale nigdy jakoś nie zainteresowała mnie bardziej. Przedstawiasz wiele minusów, a i tak mam ochotę sięgnąć i sama się sobie dziwię:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie ta książka była męką. Kompletnie nie przypadła mi do gustu i strasznie mi się ciągnęła. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po raz kolejny: na okładce obiecują nie wiadomo co, a później okazuje się, że schemat znów został powielony, nawet jeśli pojawiły się modyfikacje i ciekawsze motywy. Do miłośniczek New i Young Adult nie należę i raczej się to nie zmieni.
    PS. Mistrzowsko poradziłaś sobie ze zdjęciem do recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat przez długi czas byłam fanką New Adult i Young Adult, ale ileż można czytać to samo? Każdemu z czasem się nudzi.
      Hah, dzięki♥

      Usuń
  14. Czytałam tą książkę już dość dawno temu ale pamiętam że mi się podobała - nawet bardzo i mam do niej taki mały sentyment, ponieważ recenzja tej książki była pierwszą jaką opublikowałam na blogu. :)
    Jestem ciekawa czy teraz zrobiłaby ona na mnie równie dobre wrażenie.
    Pozdrawiam! :)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam ją w zeszłym roku i muszę przyznać, że byłam nią zachwycona :P
    Może nie była mega wybitna, może miała wady i niedociągnięcia, jednak dała mi wszystko, czego w tamtej chwili oczekiwałam, więc ocena była wysoka ;) Planuję kiedyś sięgnąć po nią jeszcze raz, więc może wtedy okaże się, że rzeczywiście była taka dobra, a jak na razie... cóż, zamierzam zapoznać się z ostatnią książką Fitzpatrick, której jeszcze nie czytałam, czyli "Niebezpiecznymi kłamstwami", choć o niej spotykam już więcej negatywnych, niż pozytywnych recenzji... A z resztą - przeczytamy, zobaczymy ;)
    Pozdrawiam!
    ksiazki-bez-tajemnic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na pewno bardzo obniża ocenę to, że czytałam sporo już młodzieżówek i mało co mnie zaskakuje, a za wtórną treść oceny wysokiej nie mogę dać. ,,Niebezpieczne kłamstwa'' też czytałam i ugg... Dla mnie były jeszcze gorsze niż ,,Black Ice''.

      Usuń
  16. Mnie się ta książka bardzo spodobała, aczkolwiek byłam zdziwiona, gdy po skończeniu gdzieś przeczytałam, że to thriller ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mam negatywnego zdania o tej autorce. Książka była w porządku, chociaż nie najlepsza, wiadomo.
    pozdrawiam! i zapraszam na recenzję :)
    http://galeriakultury.blogspot.com/2017/06/film-na-ekranie-dwunastu-gniewnych.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam bardzo odmienne opinie o tej książce. Poniekąd chciałabym ją przeczytać, wydaje się być niezwykle ciekawa, ale elementy thrilleru jakoś mnie zniechęcają. Może kiedyś się jednak zdecyduję.

    http://zofiawkrainieksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz