Smoki i wybuchy, czyli efekty komputerowe w całej swojej krasie.

Kino wypełnione jest po brzegi efektami komputerowymi, dzięki nim pokazujemy istoty nadnaturalne, wybuchy, a czasami po prostu odtwarzamy ulice sprzed kilkuset lat.  Na początku miałam stworzyć materiał o efektach specjalnych ogólnie, ale ostatecznie uzbierało się tak wiele sztuczek do odtworzenia, że dzisiejszy post obejmuje jedynie te najpopularniejsze metody komputerowe - w planach jest druga część


1. Blue screen/green screen
Najpopularniejszym sposobem jest niebieskie lub zielone tło (tzw. blue screen/green screen). Używa się tych barw, ponieważ to kolory najmniej podobne do koloru skóry i najrzadziej pojawiające się w kostiumach i rekwizytach. Później w komputerze to, co niebieskie lub zielone zastępuje się odpowiednim obrazem.   

Najpierw oczywiście trzeba aktora odpowiednio ucharakteryzować, po czym w przypadku Jensena Acklesa trzeba go powiesić na linach, które emitują łańcuchy. W normalnym przypadku aktor po prostu wchodzi na zieloną powierzchnię i odgrywa swoją scenę.

Wszyscy wiemy, że nikt nie przeszywa skóry aktorom, ale i tak hak wystający z ramienia Jensena napawa grozą. 

Odpowiedni ludzie do tak nagranego materiału, generują w komputerze tło, czasami dodają filtry, aby nadać realizmu lub podbić naturalną barwę jakiejś rzeczy (np. podczas nagrywania w zimowych warunkach często podbija się niebieskie kolory, by wyciągnąć tę naturalną, momentami intensywną biel śniegu). Wszystko odpowiednio przerobione montażysta łączy w całość.

Zdjęcie podczas nagrywania oraz efekt finalny, po odpowiedniej obróbce i z wygenerowanym tłem.

Kolor zielony i niebieski to nie tyko dobre tła do nagrywania w studiu; w ,,The Walking Dead'' wykorzystano ubranie w takim kolorze do przedstawienia zombie. Tak jak poprzednio, najpierw ucharakteryzowano odpowiednio aktorkę, nagrano scenę, po czym w postprodukcji usunięto nogi, a w ich miejsce doklejono kości. Finalnie scena ujęcie wygląda naprawdę dobrze. Czasami filmy kręci się w większości na green screenie, np. w ,,Hobbicie''.

Mówcie co chcecie, ale ten smok wygląda jak miotła.

2.  Motion capture  
Motion capture to już bardziej zaawansowany efekt, polegający na przechwytywaniu trójwymiarowych ruchów aktorów i zapisywaniu ich za pomocą komputera. Taka technika pozwala zarejestrować ruchy prawdziwych aktorów i przenosić je na wygenerowany komputerowo model, przez co gesty postaci są autentyczne oraz swobodne.

W chwili, gdy widzi się Cumberbatcha udającego na ziemi smoka mało kto, choćby próbuje być poważny.


Nie przesadzę, jeśli powiem, że motion capturing ma różne twarze - dosłownie oraz w przenośni. Przy tych największych produkcjach aktorzy wyglądają jednak bardzo podobnie: strój z punktami referencyjnymi na ciele, kamera przed twarzą oraz coś na wzór kropek na twarzy (to również są punkty referencyjne). 



Istnieją produkcje, gdzie technika motion capture nie jest stosowana na tak wysokim poziomie, lecz to nie znaczy, że jej nie ma. Doskonałym przykładem będzie choćby ,,The Vampire Diaries''; w serialu często do charakteryzacji wampirów używano soczewek oraz pojedynczych, sztucznych kłów, jednak oprócz tego żyły na twarzy takich delikwentów robiły się mocno widoczne. Takim samym sposobem uzyskiwano również efekt oddający śmierć wampira.

Kika kropek wystarczy by pokazać śmierć, palącą skórę lub reakcję na krew.

3. Bliźniacy których nie ma...
Często możemy zobaczyć dwie takie same twarze, chociaż doskonale wiemy, że gra ją jedna ta sama osoba. Taki efekt można uzyskać na wiele sposobów. Najstarsza używana metoda to tzw. split screen, czyli podzielony ekran. Wówczas należy wziąć dwa negatywy i skleić razem; przy takiej technice kadry są najczęściej bardzo symetryczne, by łatwiej było je razem zespolić. Użyciu split screenu towarzyszy również bardzo popularne kręcenie dialogów zza ramienia; tak, aby było widać tylko jedną twarz bliźnięcia  (lub sobowtóra). 

Oczywiście poprzednia metoda jest bardzo czasochłonna, więc dzięki rozwoju techniki można zastąpić ją czymś szybszym i równie dobrym. Skutecznym sposobem jest zatrudnienie drugiej osoby podobnej budową do aktora, aby później w postprodukcji w miejsce twarzy tej osoby wkleić twarz aktora. 


Naturalnie, najlepszy efekt daje jednak, gdy aktor gra swoje role w obydwóch wersjach, by później montażysta mógł je razem skleić. 

Granie do powietrza musi być wyjątkowo trudne. 

4. Bullet time
Bullet time to efekt zatrzymania, spowolnienia ruchu uzyskany za sprawą komputerowego połączenia serii zdjęć robionych przy użyciu wielu kamer (także sterowanych komputerowo), dzięki którym widzowie mogą zaobserwować np. tor lotu pocisków wystrzeliwanych z pistoletów. 


To by było na tyle w pierwszym poście - śmiało mogę powiedzieć - z serii, która będzie się pojawiać od czasu do czasu, a dokładniej po zebraniu przeze mnie odpowiedniej ilości materiału.

PS. Jeśli jakiś konkretny efekt was interesuje to pamiętajcie, sugestie mile widziane :D

Komentarze

  1. Ja uwielbiam zdjęcia z planu Orphan Black - to jest dopiero ogrom pracy w postprodukcji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post, można się wiele dowiedzieć na temat samej produkcji filmów :D

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, skłamałabym mówiąc, że te techniki nie są mi znane. Bo są ;P Osobiście nie lubię, gdy green screenu jest za dużo: gdy twórcy stawiają na charakteryzacje i konwencjonalne metody, dodając efekty tam, gdzie są konieczne zwykle osiągają najlepsze efekty. Ale cóż - to kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak mogłaś? Zepsułaś mi całą magię -.- Dziś oglądałam pierwszy odcinek The walking dead i tam gdzie była ziemia, ja cały czas widziałam te niebieskie rajtuzy XDDD
    Przy tym pierwszym zdjęciu aż mnie ramię zaczęło uwierać O.o
    Green screen jest potrzebny, jednak czasami aż oczy bolą od tak "genialnie" zrobionego tła xD
    Musze jednak przyznać, że naprawdę podziwiam dzisiejsze czasy. To co można zdziałać na ekranie to cuda. Trzymając zielonego drąga można wyhodować smoka. Czy przenieść się w kosmos stojąc w zielonym pomieszczeniu.
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wpis. Mam w domu green screena i kiedyś używałam go ze znajomymi - na komputerze efekt jest fajny, ale jak robisz dziwne rzeczy przed, w sumie, pustym ekranem, to wychodzi naprawdę zabawnie. Zastanawiam się, jak ci ludzie na planie dają radę nie umierać ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post!
    O większości z tych rzeczy tyle o ile wiedziałam, ale zawsze fajnie jest przeczytać o każdej z technik bardziej szczegółowo :D
    Swoją drogą, podziwiam Ninę Dobrev za granie kilku postaci na raz, bo w późniejszych sezonach Pamiętników Wampirów występowała w roli 3 lub 4 bohaterek :D

    http://readers-trail.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz