Zdradzieckie sny oraz opowieści z złym zakończeniem / ,,Siedem minut po północy'' Patrick Ness

Pisze te recenzje chyba po raz trzeci, bynajmniej nie dlatego, że blogger płata mi figle, internet buntuje się przeciwko pracy czy coś podobnego. Zwyczajnie nie wiem co powinnam napisać. Los chyba śmieje mi się w twarz; niedługo będę obchodzić rok bloga tymczasem dalej mam problemy pt. nie wiem jak to opisać. Ta książka to nie tylko piękne ilustracje, ale także bogata treść. O tym będę was próbowała przekonać, w naprawdę krótkim wpisie.


Wydanie to coś nad czym można się rozpływać, ale po co? Mam mówić, że papier jest kredowy, ilustracje czarno-białe, a literki... Kształtne? Wstawię wam lepiej kilka fotek, sami ocenicie, a właściwie zobaczycie, że to coś pięknego. 


Przejdźmy jednak do treści, bo ona jest kluczowa. Connor to trzynastolatek, który nie ma łatwego życia. Tato zostawił go lata temu, by odejść i stworzyć nową rodzinę mieszkając na innym kontynencie, natomiast jego matka choruje na białaczkę - nic przyjemnego. Pewnej nocy przychodzi do niego cis, którego gałęzie zawsze widać  z okna chłopca tyle, że w nieco innej postaci. W nocy wygląda na olbrzymiego potwora, który mógłby jednym zamachem zmiażdżyć cały dom. Obiecuje on przychodzić, kiedy słońce schowa się za horyzontem i opowiadać mu historię rodem z Opowieści wigilijnej. Jak dziecko ma wynieść nauki z opowiadań, które kończą się nie tak jak powinny? Dlaczego umiera dobry, zamiast złego?
Opowieści to dzikie bestie, które zawsze chodzą swoimi drogami.                                                                                                                                                                             
Oceniając cokolwiek zawsze mam takie przemyślenia, że są ogólne wytyczne dobrej książki, dobrego serialu czy filmu, ale są też całkowicie subiektywne wytyczne dotyczące oceniania tych wszystkich tworów. Obiektywnie, aby jakąś lekturę dobrze ocenić, musi zaciekawić, wzruszyć, może czasami rozzłościć... Ale przełóżmy to na realia. Jeśli chcesz mnie wzruszyć to musi być to coś ckliwego, a nie ukrywam, że dzieci w połączeniu z niesprawiedliwym losem (taki jaki spotyka Connora) to coś co mnie rozkłada, szczególnie jeśli ktoś opisuje to tak dobrze jak Patrick Ness. O tym czy ten autor dobrze pisze trudno dyskutować, bo to oczywiste, ale o tym, że ta historia was wzruszy już można, bo nie na każdego to oddziała tak jak na mnie. Niektórzy mogą się tylko zdenerwować, bo np. nie lubią dzieci. Siedem minut po północy to książka króciutka, ale naładowana emocjami, a przy tym nieoczywista w kilku kwestiach - aspekt cisu i snów Connora. Zjawę przychodzącą do niego w nocy można odbierać różnie. Na początku myślałam o cisie jako o fantastycznym stworzeniu, które w ramach wieczornej rozrywki siedem minut po wybiciu dwunastej przychodzi do niewinnego nastolatka, ale im dalej w głąb tym więcej przemyśleń. A co jeżeli cis to tylko ''potwór'', z którym chłopak musi walczyć w własnej głowie? Może stare drzewo mówi to czego chłopiec sam nie odważyłby się powiedzieć? Historie stwora są pozornie głupie i z zakończeniem ''nie takim jak trzeba'', ale niosą przesłanie - mocne, treściwe i dla wielu nieznane. To nie pouczenie typu wszystko jest czarne albo białe czy jesteś zły albo dobry. Nie ma kategoryzowania na lepszych, gorszych. Nie ma bohatera i antybohatera, który miałby być zgładzony przez tego pierwszego.
Nie zawsze musi istnieć jakiś dobry bohater. Tak jak i nie zawsze musi istnieć zły. Większość ludzi plasuje się gdzieś pośrodku.
Kiedy rozmawiałam na książkowej konwersacji o tym tytle, usłyszałam w odpowiedzi ,,A to nie jest książka dla dzieci?''. Nie wiem skąd te przekonanie, bo choć film wygląda na animowany (cierpię z tego powodu) to książki raczej bym tak nie określiła. Nie jest to powieść, przy której trzeba popisać się wiedzą, dojrzałością na sprawy trudne czy cokolwiek innego i może to faktycznie historia podchodząca pod dziecięcą, lecz nie kategoryzowałabym tej książki. Lepiej potraktować ją jak baśń, bo te kiedyś miały być przestrogami nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. Miały przypominać o dobrych pobudkach, dlatego np. niecenzurowana wersja bajek braci Grimm nie jest już taka słodka, a żaden rodzic raczej nie przeczytałby jej na dobranoc swojemu dziecku. Siedem minut po północy podobała mi się tak bardzo, że przez następne dwa tygodnie próbowałam poskładać zdania do kupy i napisać recenzje. Podobała mi się tak bardzo, że na końcu nie widziałam tekstu, a rękaw bluzki służył mi za osobistą chusteczkę.  Nie jest to lektura obowiązkowa, idealna czy dla każdego, bo takowe pisze się chyba raz na tysiąclecie. Polecam ją jednakże osobom, które w jakiś sposób lubią przy książce popłakać, lubiącym choroby, dziecięce cierpienie, przestrogi zawarte w historiach czy cokolwiek innego co wzbudziło waszą uwagę w opisie. Mi ta książka utkwi w pamięci nie jako najlepsza przeczytana pozycja, ale na pewno jako warta uwagi. 

Niekiedy ludzie muszą najmocniej okłamywać właśnie samych siebie.

Podstawowe informacje:
Tytuł: Siedem minut po północy
Tytuł oryginalny: A Monster Calls
Autor:  Patrick Ness
Pomysł: Siobhan Dowd
Ilustracje: Jim Kay
Liczba stron: 215
Data polskiego wydania: 12.06.2013
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie: Marcin Kiszela
Ocena: 9/10


Komentarze

  1. Ughhh a ja dalej czekam aż Papierowy mi ja przyśle -,- Udusić ich to mało!
    Wydanie jest boskie, zaiste. Jak tak czytam recenzję za recenzją Siedmiu minut, to mam skojarzenia z Małym Księciem :P Chodzi mi o to, że każdy podkreśla, ze książka tylko pozornie jest skierowana dla dzieci, a tak na prawdę ma drugie dno, jest głębsza i dotrze tak do młodszych, jak i do starszych ;) Nie wiem, czy dobrze kombinuję - przeczytam, to ocenię :D
    Jak ty płakałaś.. to dla mnie nie ma chyba ratunku. Czaisz, że już 2x pod rząd ryczałam?! Najpierw na poleconym przez Ciebie November 9, w niedzielę na też polecanej przez ciebie Porwanej pieśniarce... chyba coś mi się z kanalikami łzowymi (jest coś takiego?) zjebało xD
    Buziak Doma ;*
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia T-J/Wielbicielka książek10 stycznia 2017 16:13

    Chyba sobie ją sprezentuję, tym bardziej, że niedługo mam urodziny :) Coraz więcej pozytywnych recenzji tej książki się pojawia. I mam coraz większą ochotę poznać tę historię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam teraz rozkminę, czym jest papier kredowy xD
    Wszyscy myślą, że to ksiązka dla dzieci, bo jest kierowana do młodszych czytelników podobno, autor właśnie dla nich ją pisał ;)
    Ja kompletnie nie mam na nią ochoty. Historia nie dla mnie, a od kiedy mam ilustrowaną GoT, to nawet te egzamplifikacje nie robią na mnie takiego wrażenia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. To wydanie jest cudowne, najpierw sobie pooglądałam obrazki, każdy szczegół, a później rozpoczęłam czytanie. Ona nie jest tylko dla dzieci z tym się zgadzam. Starsi też znajdą w niej coś niesamowitego i poruszającego. Muszę obejrzeć film, niedługo u mnie w kinie :)
    MÓJ BLOG - zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka rzuciła mi się w oczy już parę razy i gdy tylko ją spotkam to z wielką chęcia po nią sięgnę :) Właśnie ekranizacja kojarzyła mi się z czymś dla młodszej widowni, ale skoro w przypadku książki tak nie jest - to bardzo się cieszę! :) No i widze że jest pięknie wydana - a ja to uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Papier kredowy tak fajnie błyszczy no i jest (z tego co mi wiadomo) najlepszej jakości papierem, aczkolwiek musisz to sama ogarnąć, bo tłumaczem od spraw technicznych raczej nie zostanę :")
    Pff, idź mi ty z tym GoT! Btw. Bibliotekarka chyba uznała, że jest za krwawa, bo ją odesłała :|

    OdpowiedzUsuń
  7. Poczekasz trochę :")
    Nie czytałam jeszcze ''Małego księcia'' - taki ze mnie zły człowiek xd Ale tak, ''Siedem minut po północy'' ma drugie dno. Dobrze kminisz!
    Haha, płakanie jest całkiem fajne. Co prawda trudno wtedy czytać, ale zawsze się coś pod ręką znajdzie.
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka - no cóż chodzi za mną i pewnie będę musiała po nią sięgnąć :) Kocham takie powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie no, na urodziny trzeba sobie coś kupić :D Obowiązkowo!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ekranizacja właśnie bajką zajeżdża - przynajmniej tym bije na kilometr zwiastun, ale historia jest głęboka i już nie taka infantylna. Mam nadzieję, że mimo początkowego wrażenia i film będzie dobry.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aleksandra Płocha11 stycznia 2017 16:48

    Brzmi ciekawie, a do tego te ilustracje. Może jak czas pozwoli to sięgnę po nią. Pozdrawiam ksiazka-moim-zyciem.blog.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pola Gorczynska11 stycznia 2017 16:57

    O, aż tak wysoko? To raczej nie moja tematyka (opis mało mnie zachęcił), ale skoro aż tak polecasz, to rozejrzę się w bibliotece. Książka nie trafia do listy Want to Read, ale już widnieje na Read If You Haven't Got Something To Read And You Find This Book In Libray xD
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Skryta Książka11 stycznia 2017 16:58

    To moje must read na 2017 rok! Dużo dobrego słyszałam o tej książce, a Twoja recenzja jeszcze utwierdza, że jest bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam ją w weekend i jestem tak samo oczarowana jak ty. Styl pisania i emocje, które ukazał autor. Podnieść się nie mogę! I też nie jestem na razie w stanie sformuować jakiejś logicznej recenzjii

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć! :D
    Nie przypuszczałabym, że ,,Siedem minut po północy'' wzrusza! No serio! Sądziłam, że to typowa przygodowa książka z odrobiną fantasy i skierowaną dla młodszych czytelników. Ale widzę, że każdy ma inne gusta. Ogólnie to mam mieszane uczucia wobec tych bestii, gdyż są one takie tajemnicze i... no wiesz xD
    Pozdrawiam!
    Martyna z bloga: http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzieci i niesprawiedliwy los rozkładają chyba każdego, więc ze strony autora dobry chwyt. Bo ja np mogłabym czytać o tym na okrągło... co na dobrą sprawę robię
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam tę książkę i ... zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Bo ilustracje piękne, opowieść chwyta za serduszko, mam ochotę czytać tę książkę na okrągło :) odnośnie recenzji - sama nie potrafię sklecić na jej temat kilku sensownych zdań, nie wiem jak ją opisać, więc dobrze znam twój problem :D
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze jej nie czytałam, ale od kilku dni leży już na mojej półce i ślicznie wygląda <3 Nie mogę doczekać się aż w końcu się za nią zabiorę :D Ona ma takie śliczne mroczne ilustracje *.* Tylko mam wrażenie, że jak by kartki były zwykłe to by było bardziej klimatycznie xD Kurde, kolejna fantastyka, która ci się podoba! Domi jestem z cb dumna XD
    Buziole :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się z @Recenzentki Książek, wydanie robi wrażenie :) My akurat byliśmy na filmowej adaptacji "Siedmiu minut...", ale po pierwowzór literacki nie sięgnę. Nie dlatego, że film nie zrobił na mnie wrażenia - wręcz przeciwnie. Zrobił, wręcz traumatyczne. Długo nie mogłam się po nim pozbierać, a po Twojej recenzji widzę, że książka jest jeszcze bardziej sugestywna. Ale chylę czoła dla twórców, a Tobie dziękuję za porządną recenzję :) Pozdrawiam - żeńska połowa Pary na film ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jedna z najlepiej wydanych książek moim zdaniem :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Yee! Niedługo będzie ze mnie profesjonalny czytacz fantastyki :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Wzrusza i to nieźle ;) Tak naprawdę można odnieść wrażenie, że wątek fantasy jest tylko do wypuklenia pewnych problemów, chociaż bestia gra tam istotną role. W każdym razie jeszcze raz polecam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też, chociaż gdybym miała polecić coś na podobnej bazie to jedyne, co mogłabym wymieć to chyba ,,Cud chłopak''. Chociaż tam fantastyki nie ma ani troszeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też chcę zobaczyć film, chociaż mam nieco obiekcji, bo film wygląda jak robiony pod dzieciaki. Natomiast wydanie to bardzo ważny punkt tej książki, dlatego nie zamieniłabym się na wydanie filmowe, które z tego co wiem jest pozbawione obrazków :\

    OdpowiedzUsuń
  25. Za takie wzruszenie, przesłanie i niekonwencjonalność trzeba wysoko oceniać :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Na pewno dawno nie widziałam podobnie pięknego :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wydanie jest śliczne. Z książką spotkałam się niedawno, wcześniej nie zwracałam na nią uwagi, ale po przeczytaniu Twojej recenzji wiem, że muszę ją kupić i przeczytać. Szukam mocnych wrażeń :)
    A tak w ogóle, to naprawdę dobrze się Ciebie czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Będę miała tę książce na uwadze. Jest przepięknie wydana.

    I z ogromną ciekawością poznam historię Connora.



    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Wcale się nie dziwię, że tak trudno było Ci opisać tę powieść - to strasznie specyficzna historia i coś więcej niż zwykła książka. Mam nadzieję, że dzięki ekranizacji pozna ją więcej osób, bo do tej pory, niestety, nie była zbyt popularna. A powinna, bo jest genialna!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz