wtorek, 17 stycznia 2017

Końca nie widać! / ostatnie strony książek, do których nie mogę dobrnąć.

Moja doktryna przy której mocno się upieram to zawsze kończ zaczęte książki, jednakże jest kilka pozycji, których wyjątkowo skończyć nie mogę i nie pomagają w tym nawet moje masochistyczne zapędy i przekonania. Pomału już żegnam się z myślą, że kiedykolwiek przeczytam tę pozycję. 

Zapomniane modlitwy Danielle Stelle
Kupiłam tę kieszonkową książeczkę, bo była tania, a opis całkiem okey. Myślałam, że pochłonę ją w jeden wieczór. Tymczasem to był jeden z większych błędów czytelniczych. Przyznam się bez bicia, przeczytałam jedynie dwa rozdziały (a może nawet jeden?), które miały kilkadziesiąt stron, lecz tak złego czegoś nie czytałam dawno... Bynajmniej nie chodzi tu o styl czy fabułę (bo ta się jeszcze nie wykluła), ale samą kreację bohaterki. Mówiąc prosto z mostu, takiej zrzędzącej staruszki nie widziałam nigdy. Przeczytałam niewiele, ale już dowiedziałam się o wszystkich żalach jakie żywi do bliskich oraz traumach jakie przeżyła, a nie było ich mało! Jeśli pamięć mnie nie zwodzi w dzieciństwie bodajże ktoś ją molestował, miała zatargi z ojcem lub ojczymem, późnij umarł jej brat, na końcu matka, dzieci odeszły by uwić swe gniazda, a na domiar złego uznała, że mąż jej nie kocha. Tyle dramy nie widziałam nawet w żadnym młodzieżowym serialu z tego gatunku, a już na pewno nie w takim natężeniu.  


Miasto cieni Michael Russel
Miało być mrocznie, klimatycznie i przede wszystkim przewidywałam, że będzie to jedna z książek, przy której przewracasz strony jak szybki Billy, żeby wiedzieć co, kto i dlaczego. Przeczytałam pięćdziesiąt stron i.... Nic. Fabularnie mogłoby być nieźle, ale dlaczego wszystko rozgrywało się w tempie ślimaka? Poznałam trójkę różnych ludzi, z różnymi sprawami, lecz jednocześnie nie wiem nic. Autor nie urwał tych wątków tak, by spotęgować moją ciekawość. Może gdyby styl bardziej mi podpasował byłoby lepiej, jednak dużo zbędnych opisów drogi jaką ktoś idzie (to jest kamienica o nazwie TakTrudnejŻeITakNieZapamiętasz, a tu bar mleczny KtóryNieMaZaGroszZnaczeniaDlaFabuły) zniechęcił dostatecznie. W efekcie porzuciłam czytanie. 


Projekt Mefisto Marcin Mortka
Wydawało mi się, że ten fabuły nie można spartaczyć. Marcin Mortka dał radę! Przeczytałam jedną trzecią całości i mam tak wiele zarzutów do autora, że można by było rozważać stworzenia odrębnej recenzji. Zacznijmy od fabuły , diabeł Zygmunt przychodzi na Ziemię i ma wpływać na ludzi, aby czynili złe rzeczy. To jego robota, za którą się go karzę, ale i nagradza. Komercyjne piekło miało potencjał... Szybko znikł. Głównymi negatywami jest wszechobecne przeklinanie. W Wyplutach do których przyjeżdża diabeł przeklinają wszyscy! Mortka stworzył nierealny obraz Polaków; nie oddał nawet charakteru pijaków. W jego powieści byli przeklinającymi, ledwo chodzącymi stworzeniami, którzy po kieliszku biją się po łbach, ale czy tak naprawdę, na tej ''ławeczce'' nie panuje większa solidarność niż można sobie wyobrazić? Ponad to zły był nawet sam diabeł. Pomijając już to, że liczyłam na gorące kęski o hierarchii piekielnej, przygotowana byłam na opis diabła - nieważne czy zgadzałby się z moimi oczekiwaniami, ale opis musiał być. Tymczasem  dalej gówno wiem o wyglądzie Zygmunta, no chyba, że ten fragment mówiący o szponach miał mi opowiedzieć wszystko... Najchętniej pozbyłabym się tej książki.

Na dziś to tylko tyle. Jakich książek wam nie udało się dokończyć? Chętnie poczytam o ''porażkach'' innych. Trzymajcie się i się nie puszczajcie, pa :) !

18 komentarzy :

  1. Ja już przestałam sie zmuszać do czytania, chyba, że mam jakieś zobowiązania typu egzemplarz recenzencki czy book tour albo wybitnie masochistyczny nastrój.
    Na szczęście żadnej z tych książek jeszcze nie czytałam! i całe szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadnej pozycji Steel nie przeczytalam do konca, a probowalam kilka razy. Dobrze, ze byly to ksiazki z biblioteki... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja przygoda ze Steel zawsze kończy się po kilkudziesięciu stronach. Nie potrafię zrozumieć skąd wziął się "fenomen" tej autorki, bo tak naprawdę, bardzo wiele osób z niecierpliwością czeka na kolejne jej książki.
    W ubiegłym roku mnie bardzo zawiodło "Przebudzenie śpiącej królewny", które miałam ochotę wyrzucić, podpalić, podrzeć na strzępy. Ale w tym przypadku nie chodziło o spartaczenie fabuły czy bohaterów, ale na... obleśne sceny w tej książce. Wulgarne i nie na miejscu.
    Nie zmuszam się do czytania, moim zdaniem nie o to chodzi. Chociaż niektóre książki faktycznie bardzo chcę skończyć... nawet jeśli nie są wybitnie dobre.

    OdpowiedzUsuń
  4. " Tymczasem dalej gówno wiem o wyglądzie Zygmunta" XD Umarłam [R.I.P]. Uwielbiam cię w równym stopniu, co ty mojego Janusza albo i bardziej xDDDD
    Tak patrzę po półkach i nie widzę książek niedokończonych u mnie. Ino Szklany tron mnie wymęczył i nie dotrwałam do końca, ale jego miałam na szczęście z biblioteki.
    O! I jeszcze jedno fantasy.. Zaklinacz czegośtam. nawet tytułu nie pamiętam, ale to były takie średniowieczne pokemony, ino główny bohater zamiast Pikaczu (to się pewnie pisze inaczej, ale ja mam zapis fonetyczny xD) miał jaszczurkę pizgającą płomieniami xD Coś strasznego, zasypiałam -,-
    Buziaki ;*
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie ostatnio jest zadziwiająco dobrze, kończę każdą z książek od razu :) Ale kiedyś zdarzyło mi się kilka takich, których koniec odkładałam sobie na później i ostatecznie nigdy się za to nie zabrałam, bo okazało się że jednak mam coś ciekawszego pod ręką i wolę na to poświęcić mój czas :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja najczęściej jakoś sama sobie narzucam takie zobowiązanie, że powinnam przeczytać do końca... Choć ostatnio coraz rzadziej się zmuszam. Nie wciąga to odkładam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlatego ja nie rozumiem fenomenu tej pani. Może ktoś lubi takie ''pełne cierpienia'' powieści, ale no kurcze... Steel królową nie jest. Piszę przeciętnie, w kierunku słabo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie powinnam tego oceniać na podstawie jednej książki, ale póki co też nie rozumiem szału nad literaturą Steel. Takie trochę - wcisnę jak najwięcej problemów, aby ktoś miał się nad czymś użalać... Sama nie wiem. Ja na pewno więcej podejść do tej pani robić nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Janusz i tak wygrywa XD :"D
    Średniowieczne pokemony, padłam! Powinnaś robić profesjonalne opisy na tyłach książek, ludzie od razu by kupowali :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam akurat tej książki Stelle, ale już jakieś może dwie książki przeczytałam autorki i mi się podobały, nie było źle. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zawsze czytam książki do końca. Nieważne, czy mi się podobają, czy nie, zawsze daję autorowi szansę. I czytam tylko jedną publikację na raz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żadnej z tych książek nie czytałam i nie miałam w planach, więc przynajmniej zaoszczędzę sobie trochę czasu :)
    Od siebie nie dodam żadnych tytułów, bo zawsze staram się doczytywać książkę do końca, jedynie w nielicznych przypadkach mi się to nie udawało. Ale wtedy były to książki z biblioteki, te z moich półek zawsze czytam, ale bywa tak, że po prostu odkładam coś na później, bo w danej chwili mam ochotę np. na całkowicie inny gatunek. I nie znaczy to, że książka jest zła, ale po prostu czasem nie ma się czasu j chęci na daną lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię Danielle Steele :) może i kiedyś te przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię nie kończyć książek, ale czasami trzeba. Chociaż ostatnio do kończenia gniotów motywuje mnie fakt, że... mogę je zjechać w recenzji i ostrzec przed nimi innych! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogę zbytnio się na ten temat wypowiedzieć, gdyż żadnej z książek nie czytłam. "Miasto cieni" dawno temu miałam w planach, jednak już nie mam, gdyż moja lista pozycji do przeczytania uległa zmianie. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Żadnej z książek nie czytałam i w sumie żadnej nie mam zamiaru ;)
    O "Projekcie Mefisto" słyszałam naprawdę wiele złego, więc zupełnie nie dziwi mnie twój punkt widzenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja zwykle kończę książki, jak już je zacznę, nie zdarzyło mi się trafić na takiego potworka, którego nie byłabym w stanie skończyć. Ale rzuciłam "Cykl Demoniczny" Bretta po "Pustynnej Włóczni", bo to co on tam zaczął pisać to był jeden wielki żal i taka telenowela. A szkoda, bo seria miała potencjał i pierwszy tom był naprawdę dobry, ale potem... no cóż, albo nie miał pomysłu, albo rozciąganie na siłę historii, żeby wyszło więcej tomów, wyszło mu na złe.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon .