sobota, 15 października 2016

Klątwa drugiego tomu / ,,Ukryta łowyczni'' Danielle L. Jensen


Pamiętacie jak jeszcze w lipcu wychwalałam pierwszy tom trylogii ,,Klątwa''? Jeśli nie to miejcie to na uwadze, gdyż pierwsza część ma swój niezaprzeczalny klimat, bohaterowie potrafią być uszczypliwi, a humor sarkastyczny. Czytając tom drugi zastanawiałam się, gdzie oni wszyscy się podziali?! W każdym razie zapraszam na recenzję bez spoilerów.

Tristan to troll, a zarazem przyszły dziedzic tronu choć i to nie jest teraz pewne. Natomiast jego wybranka Cécile jest człowiekiem. Obydwoje muszą przetrwać próbę czasu i odległości, walczyć ze swoimi wrogami, czasami znosić upokorzenia, a przy tym pamiętać, że muszą znaleźć potężną czarownicę - Anushkę - która nałożyła na gatunek młodzieńca klątwę.




Mój pierwszy zarzut i pytanie to, gdzie podział się kurna ten klimat?! W pierwszym tomie wszystko było po trosze tajemnicze, po trosze mroczne, a do tego z dozą fantastyki. Tutaj większość akcji rozgrywała się na terytorium ludzkim, w zwyczajnym świecie i nad tym ubolewam. O wiele bardziej wole miasto Trollus. Było ciekawsze, gdyż tam co moment zrywa się pakty i zakłada nowe sojusze. Mieszkańcy co chwilę zmieniają obiekt swojego poparcia, a poza tym... magia. Tristan robi jajecznice używając czarów, więc wszystko jest od razu jakieś barwniejsze. *Mówi to osoba nie lubiąca fantasy*


Cécile często mnie irytowała, choć nie zmieniła swojego zachowania diametralnie. Dalej była tą samą zdeterminowaną dziewczyną, jednak momentami nie mogłam zrozumieć jak w jednej chwili do przesady myśli logicznie, a w drugiej gotowa jest postawić na równi życie tysiąca trolli i swojej przyjaciółki.  Raczej jej rozmyślania  na temat ukochanego były bardziej irytujące niż ona sama. Nawiasem mówiąc te marne wzdychania przypomniały jakiś serialowy tasiemiec, w którym tysięczny raz wałkuje się to samo.  Ogarnijcie sytuacje, Cécile wraca do rodzinnej wioski i nagle przedstawia swojej rodzinie Tristana mówiąc  "To mój mąż". No kurde, co to miało być?! Nikt nie wie, że ta się pojawi, jest cała w krwi i tak sobie przedstawia ojcu chłopaka. Serio?


Poza tym za dużo tam było głównej bohaterki. Co mnie obchodzi czy jej cycki potrzebują wypchania czy nie? Wolałabym czytać o trollach, bo nie oszukujmy się to one przyciągają czytelników do tej trylogii. Nurtuje mnie też narracja. Niby samego Tristana jest więcej niż w poprzedniej części, jednakże dalej wygląda to tak, że w najlepszym wypadku na jego jeden rozdział przypadają jej dwa. Sam książę też trochę utracił fason; nie całkowicie i nie jak nasza mis pomarańczy, lecz brakuje mi tej krzty sarkazmu, który czasami się przebijał w jakiś rozmowach, ale bardziej przypominał żarzący się węgielek niż prawdziwy ogień będący obecny w poprzednim tomie. Chociaż trzeba przyznać, iż jego zachowanie było cały czas spójne. Nie mogę go posądzić o niewytłumaczalne skoki testosteronu czy coś w tym rodzaju. Cały czas był Tristanem de Montigny co sprawiało, że odliczałam strony, aż w końcu nadejdzie kolej na rozdział z jego perspektywy. 


Wątek główny czyli poszukiwania Anushki - złej czarownicy, która uwięziła trolle to największe rozczarowanie roku. Ja po PIERWSZYM tomie przypuszczałam jakie może być rozwiązanie, ale miałam nadzieję, że autorka tylko mnie zwodzi i punkt kulminacyjny będzie warty głośnego wooow. Tym czasem wyszedł klump oprawiony w ładną ramkę. Żenada na kółkach, bo inaczej nie wiem jak nazwać coś tak fatalnego. 



Za to poboczne perypetie - wątek miłosny już od pierwszej części mi się nie podobał; wtedy zbyt przytłaczał wszystko inne. Tym razem uniesień miłosnych jest niewiele, ale dalej nie uważam tych randek za zbyt udane. Są... w sumie nijakie. Kłócą się, bo on chce ochronić ją przed całym światem, a ona nie pozwoli na narażanie bliskich. Później ze łzami się godzą i... koniec. Szczerze mówiąc byłabym zadowolona, gdyby ktoś trzasnął ją kamieniem, a troll był jedynym głównym bohaterem.

Tutaj poległo też wydawnictwo. Tłumacz w niektórych zdaniach piesze tak dziwacznie, że idzie się pogubić. Korekta również leży i kwiczy. "Dwu" zamiast "dwóch" czy "marznący deszcz". Poza tym było tam jeszcze kilka innych potknięć, niby były małe, ale kiedy zaczynają się one kumulować to każdy kolejny błąd staje się niedoniesienia.  


Aby nie było samego marudzenia o tym jak okropną męką było czytanie tego tomiska (bo wcale nie było to taką karą) znalazły się też plusy. Na pewno pod względem fabularnym wszystko okazało się spoiste. Często wydarzenia z ,,Porwanej pieśniarki'' miały swoje odbicie w tej pozycji. Co ukazuje tylko, że Danielle dba, by każdy szczegół był dopracowany, a świat przez nią wykreowany rządził się żelaznymi zasadami. Nie jak w ,,Pamiętnikach wampirów'' gdzie jednego dnia można być wampirem, a drugiego czarownicą. Poza tym chciałam jeszcze napomnieć o postaciach drugoplanowych. Chris z początku przyjaciel jedynie Cécile, a później także jej chłopaka świetnie umilał czas, a szczególnie będąc sam na sam z Tristanem. Wtedy obydwoje pozwalali sobie na jakieś przytyki, co było miodem na moje serce. Podobnie z przyjaciółką Cécile, czasami denerwowała swoim obrzydzeniem w stosunku do trolli, ale robiła więcej pożytku niż szkody. Reszta postaci raczej wyszła bardzo jednowymiarowa. Musieli być albo dobrzy, albo źli. Żadnej większej głębi (z jednym wyjątkiem). 


Sama końcówka utworu była dość przeciętna, bo toczyła się wokół Anushki i jej planu odnowienia klątwy,  ale to co mi się spodobało to ostatni rozdział. Nie był on wybitny ze względu na wydarzenia, ale zwiastował, że w trzeciej części pojawi się o wiele więcej fantasy. Wyczuwam też smoki, elfy i inne stworzenia, o których z pewnością jeszcze nie mam pojęcia. Co jakoś mnie udobruchało, by spojrzeć na ostatnią część cyklu w miarę przychylnie i może z nutką nadziei.


O ile po pierwszym tomie byłam gotowa polecić tę trylogię każdemu, tak teraz mam zawahanie. Ja zazwyczaj nie przewiduje zakończeń książek, lecz te macie podane na tacy już w części pierwszej, a w drugiej po prostu czytacie jak przez 400 stron bohaterzy są nieudolni, by pojąć prawdę. To taki szum wokół niczego i zaledwie okruszyny dawnego klimatu. 





Podstawowe informacje:
Tytuł: Ukryta łowyczni 
Tytuł oryginalny: Hidden Huntress
Autor: Danielle L. Jensen
Liczba stron: 510
Rok wydania: 2016

Wydawnictwo: Galeria książki
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Ocena: 5/5,5

37 komentarzy :

  1. Paulina “Nie tylko o książkach15 października 2016 10:22

    Mam podobne odczucia po tym tomie, zawiódł mnie i mam nadzieje, że trzecia część będzie o wiele lepsza :) Pozdrawiam ;)

    nietylkooksiazkaach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam drugiego tomu i nie chcę się zniechęcać do niego bo słyszałam różne opinie więc prędzej czy później po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trylogia dopiero przede mną, ale mam zamiar w końcu po nią sięgnąć ;) Czekam na kolejne promocje na stronie Galerii Książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się podobało, że tym razem odkrywalismy inne oblicze Tristana, ktore ukazało, że jest nie tylko aktorem, grającym w swą tajemniczą grę, lecz także osobą, która ma uczucia. :D
    Ze mną i tą częścią nie było aż tak źle. Początek wiał nudą - zgodzę się, jednak gdy do akcji wkroczył Tristan wszystko ruszyło do przodu i na powrót zakochałam się w powieści. :))

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Również trzymam się takiej nadziei; tym bardziej, że zapowiada się większą ilością magicznych stworzeń :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz i ja czekam na te promocje, bo została mi polecona jedna seria wydawana przez te wydawnictwo, więc łączmy się w oczekiwaniu :D Poza tym pierwszy tom jest naprawdę dobry, uzyskał ode mnie 9 gwiazdek, a był bliski dziesiątki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tristan bądź co bądź to Tristan i mi się podobał. Szczególnie gawędząc z Chrisem; mieli kilka fajnych momentów kiedy byli razem :D
    Mi tam często wiało... Może nie nudą, ale taką monotonią. Pozdrawiam :) !

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki, byś się nie rozczarowała tak samo jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ej no tak się nastękałaś a dałaś 5/5.5 xDD
    Nie czytałam jeszcze Porwanej Pieśniarki, ale jak już wiesz na pewno - chcę to zmienić :D
    Najpierw jednak wyposażę się w pierwszą część a potem się pomyśli :D
    Powiem Ci, że jestem zdziwiona, że wątek miłosny jest potraktowany po maczoszemu, myślałam, że ta seria się wręcz na nim opiera O.o
    Coś chyba nie doczytałam w recenzjach xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedna z nielicznych recenzji, jaką spotykam, która nie zachwala tego tomu pod niebiosa. Wszyscy mi wmawiają, że kolejny tom jest lepszy, a ja nadal nie jestem przekonana. Po Porwanej Pieśniarce czułam nieme rozczarowanie i niedosyt, mając nadzieję na dużo lepszą kontynuację. No zobaczymy jak to będzie, jestem niezwykle ciekawa jak ją odbiorę. ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ubawiłam się lekko tą recenzją xD prawdopodobnie z zamierzenia pisałaś wszystkie zdania, ale niektóre były po prostu zabawne, np. poprzez słowa, jakich używałaś. Dziękuję, poprawiłaś mi humor :D Pierwszy tom za mną i już zdążyłam się osłuchać, że drugi to totalna klapa, więc wcale Ci się nie dziwię. Mimo to przekonam się na własnej skórze jak jest, bo za bardzo spodobała mi się część pierwsza, by przez niepochlebne opinie nie sięgać po drugą.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  12. Porównując do pierwszej części (której dałam 9) to jest słaboo.
    No bo własnie się na nim opiera, ale jakoś nieumiejętnie ta autorka to robi. Nie nadaje się do pisania romantycznych scen :p

    OdpowiedzUsuń
  13. No to się cieszę, bo taki był zamiar :D Ja nawet po trzecią chce sięgnąć, bo jednak szkoda tak dobrego zaczątku historii. Może jeszcze się co poprawi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow... tego się nie spodziewałam... Książkę na pewno przeczytam i to zapewne na dniach, bo już czeka na półce, ale Twoja recenzja trochę ostudziła mój zapał. Martwi mnie wątek złej czarownicy - spodziewałam się czegoś mocnego, uczucie między bohaterami też brzmi kiepsko... no, ale cóż, mam nadzieję, ze jednak nie będzie tak źle i mi się spodoba :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tym uczuciem między bohaterami nie jest jeszcze źle, aczkolwiek dla mnie mogłoby go nie być i jeśli w trzeciej części przestaną być razem to tylko bym pogratulowała im wyboru. Jednakże wątek czarownicy fatalny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jej. Zaskoczyłaś mnie. Tzn, pierwszego tomu nie czytałam i nie zamierzam, niemniej tak głośno o nim było że... wow, spodziewałam się że druga część będzie określana mianem jeszcze lepszej a tu takie coś... Niestety, wydaje mi się że często autorom po pierwszym tomie "czegokolwiek" kończą się pomysły, terminy gonią i mamy takie nieszczęścia. :(

    OdpowiedzUsuń
  17. ciekawa ksiażka, muszę przeczytać

    Pamiętasz wywiad ze mną na blogu polemizuje , mam nowy blog , jeśli masz ochotę zajrzyj : http://skucinska.tumblr.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak dla mnie ta część była lepsza niż pierwszy tom. Nie jest to dzieło sztuki, ale znacznie lepiej mi się czytało tę powieść niż "Porwaną pieśniarkę" (chyba dlatego, że Cecile mnie trochę mniej irytowała, a po prostu nie mogłam jej znieść w 1 tomie). Tylko jedyne, co mi się w ogóle nie spodobało to wątek czarownicy. Od razu domyśliłam się, kim jest Anushka i w moim przypadku nie było żadnej niespodzianki.

    OdpowiedzUsuń
  19. A to zależy, nie czytałam wielu trylogii, ale np. w przypadku ,,Więźnia labiryntu'' drugi tom był porównywalny pod wieloma względami do pierwszego, a momentami nawet lepszy ze względu na wiele zwrotów akcji. Tutaj niestety klapa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Naprawdę? Dla mnie odkrycie kim jest Anushka było już możliwe po części pierwszej, a Cecile chyba teraz bardziej mi doskwierała.

    OdpowiedzUsuń
  21. Słyszałam wiele dobrego o tej serii, ale jednak po mimo, ze uwielbiam takie książki kompletnie nie mam czasu. Ale na pewno przeczytam!

    Buziaki :*
    ksiazkowe-recenzje-natalki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Brak czasu to coś na co cierpi większość z nas, niestety. Pozdrawiam gorąco ♥

    OdpowiedzUsuń
  23. Natalia Zaczkiewicz17 października 2016 22:03

    Nie kuś okej?
    Mam dwie części na półkach, a czasu na nie brak :(
    https://bookparadisebynatalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam na regale z 10 nieprzeczytanych książek, a dziś przyszłam z biblioteki z kolejnymi. Jaki z tego morał? Książek nigdy nie jest za dużo! :D

    OdpowiedzUsuń
  25. niestety z większością muszę się zgodzić :( końcówka jednak mnie nie zawiodła, bo wróciła na wyższe loty niż wcześniejsze strony :D liczę na dobre zakończenie trylogii :D
    PS zastanawia mnie jednak co jest nie tak w "marznącym deszczu"...

    OdpowiedzUsuń
  26. Nienawidzę, kiedy kolejne części są gorsze od poprzednich, a niestety zazwyczaj tak się dzieje:( Mimo wszystko bardzo bym chciała w końcu przeczytać te książki, bo cholera!, tyle teraz o tym słyszę...
    Pozdrawiam! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Po twoim komentarzu zgłębiłam temat i... faktycznie. Istnieje marznący deszcz. No cóż, człowiek uczy się całe życie :p

    OdpowiedzUsuń
  28. Pierwszy tom jest super więc nie powinnaś żałować.

    OdpowiedzUsuń
  29. piszeczytamgotuje.blogspot.com26 października 2016 15:02

    Hm, ja nie lubię recenzować kolejnych części jakiejś serii, zawsze daję tą pierwszą, a czasem czekam, aż przeczytam wszystko, a i tak zajmuje się tylko pierwszą książką, aby nie spoilerować o bohaterach czy coś :D Nie wiem... tak juz po prostu mam.
    Nie wiem czemu tak jest ale zazywczaj pierwsza część to wielkie: WOW, a potem jest już gorzej. Nie ważne czy to książka, film czy serial. Czemu autor się nie przykłada? A może to my mamy zbyt wygórowane oczekiwania?
    Ja jeszcze tego nie czytałam, ale gdy uporam się z moimi zaległościami zapewne po nią sięgne :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja zazwyczaj staram się recenzować też całą serię (tak będzie np. z Sherlockiem), ale przy tej trylogii tak się nie dało, bo jest tzw. śnieżynką; tomy wychodzą w sporych odstępach, a ja nie chce czekać, aż cały cykl będzie wydany.
    Nie zawsze kolejne części są gorsze, w ''Rywalkach'' najbardziej podobał mi się tom 3, w ''Więźniu labiryntu'' część pierwsza i druga były zbliżone poziomem, a drugą może nawet lepsza. W każdym razie różnie to bywa. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. piszeczytamgotuje.blogspot.com28 października 2016 20:57

    Wiadomo, nie zawsze jest tak samo! :) Czekam na Sherlocka <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeszcze trochę to potrwa, bo obecnie jestem w jakiejś 2/5 piątego tomu :P

    OdpowiedzUsuń
  33. piszeczytamgotuje.blogspot.com30 października 2016 15:38

    Hm... wiesz, że aktor grający Sherlocka został ojcem? <3 On ma specyficzną urodę, ale jest przystojny :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Cholernie specyficzną, po obejrzeniu samego Sherlocka byłam przekonana, że z taką urodą to nigdzie indziej zagrać zbytnio nie będzie mógł, bo jest 100% Sherlockiem i nic poza tym (nie wiem czy ktoś zrozumie mój tok myślenia, ale po raz pierwszy przypisałam aktorowi etykietkę jednej postaci). Zdążyłam go już zobaczyć w roli Turinga, jakiegoś płaczka i teraz widziałam zwiastuny Doctora Stange i... myliłam się! O tym, że został ojcem oczywiście wiem. Jeśli się nie mylę to nawet spodziewa się drugiego bobasa. Dzisiaj był z nim nawet wywiad w Dzień Dobry TVN, specjalnie siedziałam przed telewizorem do 8:30 (czuj te poświęcenie :D).

    OdpowiedzUsuń
  35. piszeczytamgotuje.blogspot.com30 października 2016 20:10

    Kochana, ja też się dowiedziałam z Dzień Dobry TVN :D
    Bo chyba często tak mamy, że jak widzimy aktora w jakiejś roli to już mu tę łatkę przyklejamy. Niektórzy rzeczywiście sprawdzają się tylko w jednym typie ról, a tutaj... no boski aktor! :D Weź mnie męcz na oglądanie Sherlocka :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Wiadomo, że Ian Somerhalder zawsze będzie mi się kojarzył z Damonem Salvatore, ale go wyobrażałam sobie w innej roli. Oczywiście, byłby dla mnie tym serialowym Damonem, ale dopuszczałam myśl, że w innych rolach też będzie potrafił ''zgrać się'' z bohaterem. Tutaj po prostu myślałam, że Ben jest (brzydko ujmując) jedno filmowym aktorem. No ale sama przyznałaś - jest boski! A o dziecku wiedziałam z jakiejś grupy na fb już wcześniej (muszę mieć komu po marudzić jak uwielbiam Sherlocka♥)! Ja już męczę WSZYSTKICH, by to obejrzeli. Dobrym trzeba się dzielić :D https://uploads.disquscdn.com/images/418d7fb7cdd76b6ae4d72d0030e4268a51d6fa17a8ecdbc4c70593ab496c09f2.gif

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon .