Uroczy romans czyli ,,Chłopak na zastępstwo'' Kasie West [Book Tour]

Zaczynając tę książkę miałam wrażenie, że wszystko jest na jedno kopyto. Bohaterowie bardzo jednowymiarowi i schematyczni; główna bohaterka to jedna z tych lubianych, z grupką przyjaciółek, dobrze się uczy, a jej rodzina stwarza pozory idealnej. Z kolei postać męska to usposobienie dobroci z rodziny gdzie jest głośno, cały czas się coś dzieje i każdy na głos wyraża swoje myśli, czyli domu całkowicie odmiennego niż miejsca wychowania Gii. Historia wydawała mi się najzwyklejszą młodzieżówką, oczywiście z mocnym zabarwieniem romantycznym, gdyż mamy licealistkę w desperacji, która decyduje się prosić nieznajomego o udawanie jej chłopaka, który przed momentem z nią zerwał. Gdyby było wam tego mało, później sytuacja nieco się odwraca i to nasz zastępczy chłopak potrzebuje pomocy, ale to tylko początkowe sceptyczne przekonania, które próbowały mi wmówić ,,wyrosłaś z ckliwych romansów!''.  


Z czasem wiele elementów składowych urzekło mnie i doprowadziło do zmiany zdania. Na samym początku chcę odnieść się do bohaterów. Zalążek powieści podpowiadał, że Gia przejdzie przemianę, która okaże się tak kiczowata jak efekty w ,,Teen Wolfie'' albo pierwotne okładki ,,Darów Anioła'', ale autorka wyszła z tej sytuacji z honorem nie spryskanym karkołomnymi działaniami. Co prawda można się przyczepić, gdyż bohaterka lubiła powtarzać choćby ,,każdy uważa mnie za złą'' itp., ale takie niuansy są na porządku dziennym literatury młodzieżowej i fanów gatunku raczej nie powinny przestraszyć. Oczywiście coś co uwielbiam to wszechobecny humor; tutaj najczęściej wynikał z komizmu sytuacji. Takich niesmacznych tekstów nie było wcale, a tych z dozą dwuznaczności jak na lekarstwo, a kiedy już się pojawiały były odpowiednio wyważone. 

Kolejny atut dla innych może już atutem się nie okazać. Dowartościowanie się poprzez media społecznościowe to jeden z przekazów, który nie został mimochodem nakreślony w dwóch zdaniach, tylko w pewnym momencie wybija się na pierwszy plan i kieruje działaniami bohaterki. Ja uważam to za plus, gdyż nie były to monotonne rozprawki pt. ,,Komputery ogłupiają społeczeństwo'', a ukazano jak portale pokroju Tweetera, Instagrama czy Facebooka manipulują naszym życiem. Uświadamia jak można zatracić poczucie swojej wartości i zacząć myśleć w kategorii co napisać, żeby mieć więcej lajków. Oczywiście, na potrzeby powieści nieco skrajnie ukazano pewne przypadki, lecz trzeba mieć świadomość, że jako społeczeństwo właśnie do takiej głupoty dążymy.  

Na pewno urocze były zmagania pary. Z większością romansów tak jest, że każdy spodziewa się zakończenia, ale i tak z uśmiechem czyta poszczególne rozdziały obserwując jaką drogę trzeba było przebyć, by przykładowy Janek i Stasiek byli tam gdzie są. Tutaj sytuacja jest podobna i tylko ośmiolatek mógłby przeżywać dreszczyk grozy naznaczony pytaniem ,,będą czy nie będą razem?''. To co doprowadziło ich do punktu kulminacyjnego było urocze i słodkie przez co realizm zszedł na drugi plan, ale to raczej ogólny zarzut do wszystkich takich opowieści. Niby historia jest jak najbardziej realna, ale każdy zgodnie powie ,,takich chłopaków się nie spotyka''. Tym razem nie jest inaczej, zastępczy Bradley to chłopak poniekąd idealny. Nie pali, nie piję (a przynajmniej nic o tym nie wiadomo), nie był też skazany za gwałt, morderstwo lub inną zbrodnię. Jest do szpiku kości lojalny jak ten pies, który jeździł koleją, a przy tym opiekuńczy. 

Narracja cały czas jest z perspektywy licealistki co jest minusem i plusem zarazem. Momentami chciałam zobaczyć co chłopak miał w głowie, jak to wyglądało z jego strony, gdyż zachowanie nie zawsze jasno pokazywało jakie ma zdanie o Gii i czy widzi ją w kategorii znajomi, przyjaciele czy może ktoś więcej. Z drugiej strony medalu to dodało nieco pikanterii i takiej szczypty ciekawości. Język jest prosty jak drut, bez wymyślnych epitetów czy metafor. Czasami wręcz przydałoby się zastąpić słowo ,,pokłapałam'' jakimś synonimem, np. ,,poszłam'' czy ,,niechętnie ruszyłam w kierunku'' choć to bardziej zarzut do tłumacza niż samej autorki. 
Książkę polecam, ale - wiadomo - nie wszystkim, bo  nie ma czegoś takiego jak powieść uniwersalna, a przynajmniej jeszcze z taką się nie spotkałam (chociaż Orwell póki co był najbliższy do tego miana).  Na pewno ta historia przypadnie do gustu nastolatkom, bo to właśnie grupa docelowa Kasie West (choć nie tylko!), każdy fan romantycznych opowieści będzie uszczęśliwiony więc jeśli lubisz latające serduszka i rodzącą się miłość to na pewno ,,Chłopak na zastępstwo'' sprawi, że w jesienny wieczór momentalnie zapomnisz o szarówce za oknem i czyhających potworach za drzwiami pokoju. Gwarantuje!




Podstawowe informacje:

Tytuł: Chłopak na zastępstwo
Tytuł oryginalny: The Fill - in Boyfriend 
Autor: Kasie West
Liczba stron: 400
Rok wydania: 2016

Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski 
Projekt okładki: Torborg Davern
Ocena: 8,5/9





Egzemplarz dotarł do mnie w ramach akcji ,,Book Tour'' organizowanej przez Marte. Zapisy ciągle są aktualne dlatego zapraszam do udziału, bo warto!

Komentarze

  1. Tyryrry nie wieże, że mam czas na czytanie postów xD I ze mam Wifi!
    Znaczy się tak: pisałam z Tobą jak czytałam reckę, więc wiesz co zauważyłam, ja wiem kiedy pisałaś tę reckę (w nocy się śpi ciole!), i pochwalam to, co żeś stworzyła, bo jest dobre. Mnie ta książka niemiłosiernie odstrasza, bo wydaje mi się do szpiku kości banalna... ale zanim się połapałam co robię, zgodziłam się na zrecenzowanie kolejnej książki tej samej autorki xD Brawo ja! xD
    Tak więc jeśli ta druga mi się spodoba, to sięgnę i po Chłopaka na zastępstwo, ale wiesz... nie czuję parcia na tę książkę. Niech sobie będzie, ani mnie ona ziębi, ani grzeje. Po prostu mam wrażenie, że nie jest dla mnie. Ja to wole takie ze smokami i krwią (byle nie w nadmiarze, bo mam za słabe nerwy xD Ale jak tak subtelnie bryzną flakami, to jest cacy <3)
    Buziaki Doma :**
    Q.

    https://doinnego.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka bardzo mi się podobała. Jest to taka lekka i przyjemna powieść na jeden wieczór. ;)

    joolsandherbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Królewskie Recenzje8 października 2016 21:04

    Już od dłuższego czasu intryguje mnie tak książka, ale jakoś nie mogę się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przysłowie "Nie oceniaj książki po okładce" jest prawdziwe. Ja niestety tak właśnie uczyniłam i mając okazję do zrecenzowania tej powieści odmówiłam. Teraz okazało się, że naprawdę warto ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te porównania :D Przypominasz mi, że w końcu muszę zabrać się za Teen Wolfa :D
    Dobra, wysoka ocena wysoką oceną, humor humorem i wszystkie inne zalety są tylko innymi zaletami, ale ta okładka jest cudna. Szkoda, że to zdecydowanie nie moja tematyka (ale dzięki Tobie może kiedyś wypożyczę), bo z taką oprawą graficzną chętnie bym kupiła :D
    Pozdrawiam! :)
    http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę przeczytać tę książkę, ale nie jestem przekonana czy mi się spodoba.
    Pozdrawiam
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. To pierwsze porównanie jest genialne :D
    Przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Niewolnice Informacji9 października 2016 12:46

    O tej książce nie widziałam jeszcze innej opinii :D wszyscy mówią, że jest w porządku, ale nie jakaś wybitna. Kiedyś może sama się za nia chwycę, bo brakuje mi cukierowego romansu haha. A co do idealnego chłopaka... ja mam swojego 5 lat i jak dla mnie tacy jak wyżej wymieniony Bradley - istnieją XD!
    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tam, weekend był więc trzeba było go produktywnie wykorzystać, a nic nie jest lepsze nic czytanie, okey Ula :D ?
    ,,Chłopak na zastępstwo'' po tej książce jest na mojej liście do przeczytania i na pewno przeczytam twoją recenzję, bo na razie każdy się zachwyca. Buźka♥ !

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj szkoda, bo warto, ale zawsze możesz zapisać się na wspomniany Book Tour !

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja czekam na kolejny sezon Teen Wolfa, polecam ze względu na Dylana. Reszta tam raz gorzej raz lepiej wygląda, ale ogólnie poziom jest dobry (y)
    Przyznam się, że okładka na zdjęciach wydawała się być ładniejsza. Na żywo nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia, ale jest ładna, fakt.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zauważyłam, że mamy dość zbliżone gusta (choćby ze względu na Dzieci gniewu (które dzięki tobie przeczytałam), Rywalki czy Maybe Someday) więc raczej ,,Chłopak na zastępstwo'' powinien ci się spodobać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurcze, w takim razie powinnam przeprosić zastępczego Bradleya :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Polecam sięgnąć, gdy będziesz miała ochotę na coś lekkiego, dla odprężenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię takich książek, więc tą też raczej sobie odpuszczę ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam, mam nawet ebook :D Przeczytam pewnie podczas jednego z zimowych nudnych wieczorów :D Pabottyro_books

    OdpowiedzUsuń
  17. Może zacznę od drugiej części i jak się przekonam, to po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Aleksandra Płocha10 października 2016 19:10

    Zapowiada się ciekawie, rozejrzę się za tą książką. Pozdrawiam ksiazka-moim-zyciem.blog.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  19. "Jest do szpiku lojalny, jak pies który jeździł koleją" - you made my day XDD
    Ale to prawda - uwielbiam bohaterów obu książek Kasie West. Są unikalni, a przy tym niesamowicie prawdziwi. Być może rzeczywiście nie znajdziemy takiego chłopaka w rzeczywistości, jednak tak prawdę mówiąc to jakiegoś bardzo dużego kroku w tą stronę nie robiłam XD Może istnieją? Gdzieś? *nie tracmy nadziei!*

    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  20. Aleksandra Bernatek10 października 2016 20:25

    Dla mnie chyba trochę za słodko, chociaż kto wie, może jeśli dopadnie mnie jesienna chandra, to się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Recenzje na twoim blogu to głównie kryminały i fantasy, żadnych lekkich młodzieżówek więc faktycznie ta książka mogłaby ci się nie spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Książka miała premierę bodajże w lipcu więc w każdej lepiej zaopatrzonej księgarni powinna być. Powodzenia w szukaniu!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też nie szukałam :D Mam Sherlocka, to wystarczy :'D <33
    Odnosząc się do samej książki i zastępczego Breadleya to uważam, że mimo wszystko trudno znaleźć takiego chłopaka, bo ten bohater był perfekcyjny!

    OdpowiedzUsuń
  24. Na pewno się przyda taka pozycja. Ja niby ostatnio też wole coś ''cięższego'' oraz poważniejszego, ale mimo to spotkanie z West spotykam wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
  25. Posiadanie ebooka to już krok ku przeczytaniu :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Już nawet przeczytałam :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Ooo, no to szybko nadszedł ten zimowy, nudny wieczór :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Haha to fakt :D Ale przyszła choroba i robienie notatek na studia :D Cóż, one dalej leżą nietknięte :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Każdy potrzebuje odpoczynku, a przynajmniej ja to sobie tak tłumacze :"D

    OdpowiedzUsuń
  30. Czytałam już dawno tę książkę, ale nawet po takim dłuższym czasie myślę, że warto po nią sięgnąć, bo jest taka lekka i przyjemna w czytaniu. A nawet poleciłabym ją na prezent. :D

    Buziaki :*
    ksiazkowe-recenzje-natalki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Karou S. (Gossip Girl)12 października 2016 21:17

    Już tyle dobrego słyszałam o tej książce, a jakoś nadal jej nie przeczytałam. Nie wiem dlaczego, ale po twojej recenzji może bardziej się zmobilizuję i przeczytam "Chłopaka na zastępstwo" :)
    Pozdrawiam Hayles z bloga https://ourbooksourlive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak to prawda, książka niezwykle dobra chociaż wiadomo nie każdemu przypadnie do gustu. Niektórzy wolę tryskającą krew itp.

    OdpowiedzUsuń
  33. Cieszę się, że Ci się ta książka spodobała :)
    Ja również mam z nią dobre wspomnienia.
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot,com

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziękuję Ci ślicznie za recenzje i bardzo się cieszę, że książka dodała trochę uroku Twojemu dniu :D

    OdpowiedzUsuń
  35. To ja dziękuje za możliwość przeczytania książki :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak sama powiedziałaś - polecasz ksiażkę, ale nie każdemu - czyli nie mmnie :D Nie cierpię takich ksiażek i chyba ich nigdy nie polubię ;<
    Mamy zupełnie inne gusta, ale wiesz to już na pewno xD
    Wszystko, co ma w tytule "chłopak" omijam z daleka xD Tę pozycję również będę xDD
    #takiurok

    OdpowiedzUsuń
  37. Dylana pokochałam dopiero w Więźniu Labiryntu (wiem, strasznie późno :D), i to w sumie dla niego (i tematyki wilków) (Tak, wilkołaki to prawie wilki) już nie mogę się doczekać żeby zacząć to oglądać <3
    A co do okładki, to przyznam, że nigdy się z takmi czymś nie spotkałam. Dla mnie okładka wyglada wszędzie tak samo. Teraz mam jeszcze większą ochotę dorwać te ksiażkę :D

    OdpowiedzUsuń
  38. piszeczytamgotuje.blogspot.com26 października 2016 15:03

    Wiesz, że nadal nie mogę się zabrać za czytanie młodzieżówek? Poszły w odstawkę i czekają na swoją kolej :D Chyba tak już teraz mam. Przerzuciłam się na kryminały. No, ale za pewne do nich wrócę jako przerywnik w cięższych klimatach :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Też czasami lubię sięgnąć po kryminały, ale jednak nie jest to mój ulubiony gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  40. Hahah, wiem, że do tego chłopaka cię nie przekonam i nawet nie będę próbowała, bo jestem pewna, że nie spodobała by ci się ta książka :p

    OdpowiedzUsuń
  41. piszeczytamgotuje.blogspot.com6 listopada 2016 19:52

    Ja dawno, dawno temu... gdy jeszcze żyły dinozaury :D Czytałam kryminały, ale coś mi się przejadły i zaczęłam sięgać po obyczajówki i tak mnie wciągnęły na kilka lat, że po prostu zapomniałam o kryminałach. Teraz czuję taką żądzę krwi! <3 :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz