środa, 3 sierpnia 2016

,,Wszystkie Jasne Miejsca'' Jennifer Niven

Kiedy Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży – sześć pięter nad ziemią – nie do końca wiadomo, kto komu ratuje życie. A gdy ta zaskakująca para zaczyna pracować razem nad projektem geograficznym, by odkryć „cuda” Indiany, ruszają – jak to określa Finch – tam, gdzie poprowadzi ich droga: w miejsca maleńkie, dziwaczne, piękne, brzydkie i zaskakujące. Zupełnie jak życie. Wkrótce tylko przy Violet Finch może być sobą – śmiałym, zabawnym chłopakiem, który, jak się okazuje, wcale nie jest takim wariatem, za jakiego go uważają. I tylko przy Finchu Violet zapomina o odliczaniu dni, a zaczyna je przeżywać. Jednak w miarę jak świat Violet się rozrasta, świat Fincha zaczyna się gwałtownie kurczyć.  ~opis z okładki
Oczekiwań względem tej książki miałam co nie miara, gdyż na książkowych grupach na Facebooku wszyscy zachwali treść dodając, że po tej lekturze tzw. kac jest gwarantowany. Początek zapowiadał się ciekawie, w końcu nie znam żadnej innej młodzieżówki, gdzie dwójka młodych ludzi poznaje się w taki sposób. Później, również było nieźle. Szczególnie postać męska mi się spodobała. Theodore to nie typowy macho czy nerd. Fascynują go samobójstwa i choć na ogół wydaje się typem buntownika to wystarczy kilka rozdziałów, by przekonać się, że nie chce nikogo denerwować. Tak naprawdę na swój sposób stara się pomóc rodzinie. Urzekł mnie ten obraz chłopaka, który jest zwyczajnie odepchnięty przez rówieśników przez swoją bulwersującą oryginalność, ale mimo to nie użala się nad sobą. 
- Nie jesteś sam - mówi. Już chcę mu powiedzieć: "Tak się składa, że jestem, i na tym między innymi polega problem. Wszyscy jesteśmy sami, uwięzieni w naszych ciałach i umysłach, a wszelkie towarzystwo, jakie mamy w tym życiu, to powierzchowna i przelotna sprawa".
Violet również okazała się ciekawą bohaterką, która przeżyła wypadek swojej siostry. Każde z nich miało swoje dylematy, wady oraz pasje. Zostali również wychowani w odmiennych rodzinach. Dziewczyna jest oczkiem w głowie swoich rodziców, a Finch... W jego domu ktoś ciągle wchodzi i wychodzi. Każdy zamyka się w swoim pokoju, a coś takiego jak wspólne życie domowe tu nie istnieje.Wykreowanie bohaterów poszło więc Niven bardzo dobrze, ale tylko pod względem charakteru i osobowości. W sprawie wyglądu nie dostałam zbyt wiele wskazówek, by móc później z wizualizować Theo w swojej głowie.  
Największym problemem ludzi jest to, że zapominają, iż najczęściej liczą się właśnie drobiazgi. 
Język autorki był jak najbardziej w porządku, prosty i klarowny. Rozdziały dość krótkie - co jest dla mnie wielkim plusem - oraz podzielone między perspektywę Theo, a Violet. Jest mało rzeczy na, które mogę narzekać przy tej pozycji więc wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, gdy nie doświadczyłam całej tej gamy emocji, którą zwykle czuje się przy czytaniu. Po prostu pozostawałam niewzruszona przy momentach, w których teoretycznie powinnam rwać włosy z głowy. 
Przekonałem się na własnej skórze, że lepiej nie ujawniać swoich prawdziwych myśli. Kiedy milczysz, zakładają, że o niczym nie myślisz, widzą tylko to, co sam im pokazujesz. 
Punkt kulminacyjny uważam za bardzo przewidywalny, a jego konsekwencje rodem z ,,Papierowych miast''; szukanie wskazówek, mini-podróż. Uważam, że można było inaczej poprowadzić zakończenie. Może pozycja nabrałaby wówczas objętości, ale  wtedy autorce może nie brakłoby czasu na wytłumaczeniu kilku kwestii. Tymczasem zostajemy z ogromną ilości pytań.
Rok później wyrosłem ze wszystkich ubrań - jak się okazuje, nietrudno jest urosnąć trzydzieści pięć centymetrów w ciągu letnich wakacji. Wyrośnięcie z przyklejonej etykiety to dopiero trudna sprawa.
Nie odradzam wam tej książki, bo mówi ona o ważnych tematach i nie jest typowym romansem. Doceniam te dzieło, ale nie zamierzam kłamać, że zrobiła na mnie oszałamiające wrażenie. Być może to sprawka poprzedniego kaca po ,,November 9''? Nie wiem, ale jedyny moment podczas całego delektowania się historią, w którym wzbudziły się we mnie jakiś dreszczyk grozy, niepokoju to słowa od autorki. Jest to opowieść o samobójcach, osobach, które straciły kogoś, ale także o 'przyklejaniu etykietek'. Moja ocena to takie 5/10. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuje wydawnictwu Bukowy las. 

40 komentarzy :

  1. Ojoj tylko 5/10? Czekam na kolejną recenzję książki, której dasz 10/10! Średniaków nie warto czytać ;/ Zwłaszcza jeżeli jej nie polecasz, trochę smutno, bo miałam w planach przeczytać tę pozycję...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam o tej książce do tej pory w samych superlatywach, dlatego dobrze natrafić na recenzję, wedle której nie wszystko jest takie "och i ach". Wiem jednak, że sama musiałabym się przekonać jakie na mnie wywrze wrażenie ta historia. Być może niebawem to zrobię. :)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, spodziewałam się czegoś na miarę arcydzieła, a to było dobre, ale czegoś brakło. Nie skreślałabym całkowicie tej książki, ale jednak uważam, że jest wiele ciekawszych młodzieżówek. Choćby kochana Hoover :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie zaciekawiłaś. Książkę miałam już w planach sumie dawno, ale jeszcze do mnie nie dotarła :D Będzie film na podstawie tej książki :D Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się ją przeczytać. Recenzja jak zawsze super. Uwielbiam 2 cytat <3
    Buziaki :*
    zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Królewskie Recenzje3 sierpnia 2016 16:23

    Chyba sobie ją odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wciąż mam na nią ochotę na tę książkę :) może nie jest zniewalająca, ale na pewno zwróciła moją uwagę :)
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja pomimo oceny 5/10 bardzo, ale to bardzo chcę tę książkę przeczytać i mieć na swojej półce
    ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam wiele dobrego o tej książce, ale chyba nadal nie zdecydowałam się aby po nią sięgnąć.
    http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na razie czytałam tylko dwie recenzje o tej książce. Twoją, gdzie książka była okej i innej blogerki., która tą książkę zachwalała i mówiła, że ją uwielbia. Dlatego myślę, że jeszcze sama po nią sięgnę by się samej przekonać, ale to raczej w późniejszym czasie. Na razie nie mam ochoty na żadne młodzieżówki, ani powieści z prawdziwego świata :P
    Świetna recenzja :) Bardzo szybko i miłą się ją czytało :)
    pomiedzy-wersami.blogspot.com
    Instagram: @kremciowata

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie czytałam tej książki, ale ogólnie rzecz biorąc, wszystkie opinie skłaniały mnie ku temu, żeby ją kupić. Jestem jednak takim typem, który książkowych nowości nie kupuje, bo wie, że może zmarnować pieniądze. Mnie akurat temat samobójstw zainteresował, więc nie zrażam się tym, że Tobie nie do końca spodobała się lektura. Doczytałam się, że masz kaca po "November 9", to książka Hoover, prawda?
    Pozdrawiam cieplutko :)
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, ,,November 9'' to książka Colleen Hoover i myślę, że po części dla tego ,,Wszystkie jasne miejsca'' nie zrobiły na mnie takiego wrażenia jak mogły. Podkreślałam już w recenzji, ale zrobię to też teraz. Książki nie odradzam, doceniam kunszt autorki, tematykę, ale po prostu zabrakło tu emocji. Może tobie spodoba się bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak jak Ty spotykam się raczej z zachwytami nad tą książką, z recenzjami które obiecują "niezapomniane wrażenia". Niestety, już któryś raz, czuję że to nie książka dla mnie. Nie czytałam jej, i piszę to w swoim osobistym odczuciu, ale mam wrażenie że jest zrobiona na siłę - och, trudne, ciężkie, poruszające tematy się sprzedają - też coś napiszę (I dodaję że nie mam pojęcia kiedy ta książka wyszła). Raczej po nią nie sięgnę, nie trafia w to w czym obecnie się zaczytuję.

    Pozdrawiam gorąco! :)
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tej powieści, ale nie mam ciśnienia na poznawanie jej. Jak widzę na Tobie wielkiego wrażenia nie zrobiła, więc chyba podjęłam dobrą decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Troszkę mi złamałaś serce tym 5/10. No ale cóż. Może po prostu nie potrafiłaś się wczuć w sytuację Fincha i nie odczułaś tej książki w sposób, w jaki ja odczułam:) Muszę jakoś to przeżyć, haha

    OdpowiedzUsuń
  15. Do przeczytania tej książki zachęcała mnie siostra, bardzo jej się podobało, jednak gdy zobaczyłam o czym ona jest, stwierdziłam, że nie przeczytam jej. Klimat jak samobójstwo mi nie pasują.
    Buziaki :*
    maybe-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Koleżanka nieustannie poleca mi tę książkę, ale sama troszkę boję się rozczarowania. Rzeczywiście, często tak jest, że wcześniejsza fenomenalna książka sprawia, że kolejna wydaje się gorsza, więc może masz rację, że to troszkę dlatego. Przyznam, że pierwszy raz chyba spotykam się z taką recenzją, przeważnie były same bardzo pozytywne ;)

    http://k-siazkowyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi się bardzo podobała :)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi się trochę bardziej podobała, ale niezbyt przesadnie :)
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakiś czas temu bardzo chciałam przeczytać tę książkę i nie ukrywam, że mam wobec niej wysokie wymagania, ale strasznie boję się rozczarowania i tego, że książka będzie schematyczna :c Zwłaszcza, że - jak mówisz - punk kulminacyjny jest dość przewidywalny. Na szczęście Papierowych Miast nie czytałam, więc może jednak coś mnie zaskoczy, zobaczymy ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawa jestem, czy i na mnie ta pozycja wywarłaby podobne wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aleksandra Bernatek4 sierpnia 2016 20:11

    Opis z okładki mnie zaciekawił, ale chyba jednak nie jest to książka dla mnie. To, co czytam, musi mnie porwać i wywoływać emocje. Jednak czytanie dla samego czytania mi nie wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Niewolnice Informacji4 sierpnia 2016 23:51

    Fabuła bardzo mi się podoba, tak samo jak i opis, książkę nieraz widywałam, ale nigdy jej nie czytałam, ani nie czytałam o niej żadnych recenzji! Nie wiedziałam, że była aż taka popularna :D. Twoja ocena dosyć surowa, a mimo tego chcę spróbować :D.
    Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie czytałam tej książki, ale słyszałam że jest bardzo ciekawa. Jak przeczytam to co mam w planach to postaram sie znaleźć czas żeby się z nią zapoznać. Świetna recenzja. Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://wswiecieksiazeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale mam ją w planach, po twojej recenzji jednak muszę się nad nią jeszcze zastanowić ;)
    Pozdrawiam! :) https://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. piszeczytamgotuje.blogspot.com6 sierpnia 2016 14:17

    I pewnie te "niewyjaśnione kwestie" mają gwarantować "kaca"
    Sama jeszcze nie czytałam tej pozycji, ale wiem, że wielu ją zachwala.

    OdpowiedzUsuń
  26. Intrygująca okładka i opis wydawnictwa. Zastanawiałam się czy kupić, ale zrezygnowałam.Może kiedyś przeczytam, bo w pewnym sensie nadal mnie intryguje :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie za to ta książka kompletnie pochłonęła i kocham ją całym sercem, ale miło poznać tak odmienną opinię. :)
    /Laura z bloga http://bukowy-dworek.blogspot.com/2016/08/dwor-cierni-i-roz-sarah-j-mass_6.html

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda, że Tobie się aż tak nie spodobała. Ja byłam zachwycona i wylałam wiele łez podczas lektury, a sama książka dołączyła do listy moich ulubieńców. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę, że nie jest to historia pisana na siłę, dla pieniędzy. Szczególnie biorąc pod uwagę życiorys autorki. Mnie nie poruszyła, ale jest sporo osób, które są zadowolone. Wiadomo, nie ma książki idealnej dla każdego.

    OdpowiedzUsuń
  30. Przesyła wyimaginowany plasterek w uśmiechnięte buźki, by skleić te złamane serduszko.

    OdpowiedzUsuń
  31. Film na podstawie tej książki, naprawdę? Nie wiedziałam o tym i w sumie nie wiem czy to historia godna adaptacji, aczkolwiek gdyby taka powstałą chętnie bym zobaczyła. Jednak z filmami często jest tak, że powstają wieeekami. Dobry przykład to ,,Człowiek o 24 twarzach'' czy ,,Rywalki''. O ekranizacjach wiadomo już od dawna, a filmów jak nie było, tak nie ma. PS. Jest kilka dobrych cytatów w tej książce <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Być może taki był zamiar? Nie wiem, ale mnie to wcale nie przekonuje. Wole jednak, gdy wszystkie wątki są w pełni wyjaśnione, a ja dostaje odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

    OdpowiedzUsuń
  33. Buntowniczka z ciebie! Ale dobrze próbuj, może kiedyś będę mogła z tobą o tym podyskutować :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Są różne gusta. Mnie akurat to nie odrzuca, ale też nie przyciąga do siebie jakoś bardzo. Tę książkę chcę kiedyś przeczytać jeszcze raz, by sprawdzić czy moja ocena się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  35. piszeczytamgotuje.blogspot.com8 sierpnia 2016 10:53

    Cześć! Nominowałam Cię do LBA :) Zajrzyj na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wielkie dzięki! Niedługo zacznę wszystkie nominację wykonywać.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jabłuszkooo TOP Model11 sierpnia 2016 23:15

    Ja też nie zostałam wzruszona, tak naprawdę nie przeżywałam żadnych emocji czytając tą książkę, jednak gdy ją skończyłam i odetchnęłam kilka dni, stwierdziłam, że nie była aż taka zła :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  38. Mnie podobała się dużo bardziej, ale wiem, czemu masz wątpliwości i rozumiem też tę ocenę. Początek mnie zachwycił, ale dalej...Dalej było tak sobie. Zakończenie (czy też punkt kulminacyjny), choć przewidywalny, mną wstrząsnął. I tak, miałam po niej kaca książkowego. Takiego, że wciąż nie mogę zabrać się za pisanie recenzji.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. To prawda. Nie była gniotem, nad gnioty, ale też nie okazała się rewelacją.

    OdpowiedzUsuń
  40. Pola Gorczynska17 sierpnia 2016 12:13

    A tak szczerze powiem, że o tej pozycji słyszałam same pozytywne opinie. Serio, jesteś chyba pierwszą osobą, która nie miała po tej książce takiego WOW :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon .