Opis z tyłu
książki mocno sugerował mroczny klimat, walkę psychologiczną między zabójczynią
i zdruzgotaną matką oraz tematykę zemsty. Susan Lewis nie stworzyła jednak wspaniałego
thrillera psychologicznego, jak próbuje nas przekonać wydawnictwo, lecz napisała
dobrą powieść obyczajową z elementami kryminalnymi. I chwała jej za to.
,,Dziewczyna, która wróciła'' zaczyna się z mocnym przytupem, bo od sceny zabójstwa;
kilkuletnia Amelia Quentin, bez konkretnego powodu, popycha swoją matkę z takim
impetem, że ta wypada przez reling i ląduje w morzu. Później ta sama dziewczyna
zostaje skazana na pięć lat więzienia, za zamordowanie jedynego dziecka Jules
Bright, lecz teraz wychodzi na wolność. Wraca do rodzinnego miasta swojej
ofiary mówiąc Jules i jej rodzinie ,,wybaczam wam'', co wprawia w osłupienie
całe miasto.
,,Amelia nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Inne dzieci nie lubiły jej, bały się jej albo ją bezlitośnie dręczyły.''
Śmierć matki
Amelii, czyli tak naprawdę prolog powieści pokazuje kilka rzeczy. Po pierwsze, autorka idzie nieco na skróty w
przedstawianiu postaci. Słyszymy, że rodzicielka obawia się własnego
dziecka, widzimy też, do czego zdolna jest Amelia, co każe nam wyobrażać ją
sobie w określony sposób - jako złą, szaloną i prawdopodobnie chorą
psychicznie, ale brak tym zachowaniom tła. Dlaczego taka jest? Jakie ma relację
emocjonalne z kimkolwiek? Pisarka często też piszę o instynkcie, który mówił
każdemu, że Amelia ma coś dziwnego i zarazem niepokojącego w sobie, albo o
innych cechach wskazujących, jakoby morderczyni już za młodu była, co najmniej,
antychrystem: ,,Dziewczynka się
odwróciła [...], a jej okrągłe oczy o bardzo bezpośrednim i zimnym spojrzeniu
sprawiły, że Jules, aż zamrugała''. Jeśli jesteśmy już przy aspektach
mistycznych to Lewis wprowadziła do
książki wątek metafizyczny - ducha. Autorka umieściła upiora jako wątek
marginalny, a jego działania objawiały się jedynie poprzez zamykanie bądź
otwieranie drzwi czy przenoszenie z miejsca na miejsce pewnego starego bucika,
lecz jest to linia fabularna rzadko spotykana w fikcji literackiej, która
gatunkowo nie należy do sci-fi czy fantasy.
Prolog pokazał
również, że autorka lubi zaskakiwać czytelników i widać to tak naprawdę przez
cały czas trwania powieści. Zazwyczaj książki można podzielić na zagadkowy
wstęp, rozwinięcie, duży punkt kulminacyjny oraz zakończenie, w którym wszystko
zostaje spięte klamrą, a sprawy ostatecznie domknięte. W ,,Dziewczynie, która wróciła'' pełno jest drobnych punktów
kulminacyjnych, brak za to jednego ważnego rozdziału, który mógłby nosić
miano szczytowego i najważniejszego. Ostatnią nauką wyciągniętą z wprowadzenia
jest zdanie; nieważne jak się zaczyna,
ważne jak się kończy. Susan Lewis zaczęła mocno, lecz szybko zabiła mroczny
klimat, zastępując go melancholijnym nastrojem, który towarzyszył książce przez
większość czasu, bowiem autorka bardzo
skupiła się na retrospekcjach, co można dwojako przyjąć. Z jednej strony
buduje to pewne napięcie i sprawia, że wszystkie klepki w naszej głowie
zastanawiają się, jak doszło do morderstwa, aczkolwiek z drugiej strony medalu,
dynamika jest wówczas bardzo powolna, a częste
przechodzenie z teraźniejszości w przeszłość potrafi wprowadzić mętlik -
szczególnie na początku, kiedy przejścia są bardzo niewyraźne oraz częste, a
natłok nowych person spory, więc nie do końca wiadomo, kto kim jest.
Książka
kuleje też pod względem korekty - braki kropek, przypadkowo wstawione zaimki
dzierżawcze czy zdania złożone w taki pokrętny sposób, że trudno je rozszyfrować,
np.:
- ,,- Obawiam się, że nie - odpowiedział Leo, a Jemma wyjęła notatnik. Policjantka spojrzała na Andree, która była kiedyś jego przełożoną, ale nie patrzyła teraz na niego.''
Zmierzając już do końca podsumujmy plusy i minusy. Zaletą jest sam pomysł - punkt wyjścia historii, jej przebieg, a nawet poprowadzenie akcji w taki spokojny, obyczajowy sposób. Do minusów można zaliczyć pewne zgrzyty warsztatowe (rzadkie, ale jednak), całkowite zostawienie postaci Amelii na samopas - gdyby autorka rozwinęła psychologię bohaterki na pewno wyszłoby to na plus. Poza tym oczywiście minusem jest korekta i sama promocja, która sprzedaje tort z truskawkami, mimo iż na stanie ma tylko babeczkę i to biszkoptową, bez grama truskawki. Książce bliżej więc do rodzinnej, spokojnej opowieści z dobrze zarysowanymi charakterami (nie licząc nemezis) niż wartkiej historii z zabójstwem na pierwszym planie. Wielka szkoda, że ktoś postanowił reklamować tę pozycję przeszarżowanym opisem i hasłami ,,thriller'' , bo gdybym właśnie tak podeszła do tej powieści, to na pewno byłabym zawiedziona; tymczasem uważam, że to dobra pozycja - warta polecenia - jeśli tyko spojrzycie na nią jak na historię obyczajową z elementami kryminału.
Wskazówki wydedukowane z myślą o łowcach potworów.
Tytuł: ,,Dziewczyna, która wróciła''
Tytuł: ,,Dziewczyna, która wróciła''
Tytuł oryginalny: „The Girl Who Come Back”
Autor: Susan Lewis
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Tłumacz: Daria Kuczyńska-Szymała
Liczba stron: 448 stron
Autor: Susan Lewis
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Tłumacz: Daria Kuczyńska-Szymała
Liczba stron: 448 stron
Książkę można kupić na taniaksiążka.pl (i przy okazji przeczytać jej fragment za darmo).
![]() |
Recenzja powstała przy współpracy z księgarnią Tania Książka, jednak wszystkie wyrażone w niej opinie są moimi własnymi. |
Hm, trochę czuję się zachęcona, a trochę nie wiem. Ląduje na mojej liście "może do przeczytania". (Lista "do przeczytania" jest już wystarczająco długa :P ).
OdpowiedzUsuńPierwszy raz słyszę o tej książce, ale czuję się zaintrygowana. Wydaje mi się, że mogłaby się spodobać, nawet mimo tych kilku wad, o których wspomniałaś. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
recenzjeklaudii.blogspot.com
Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w ebooka i kompletnie o tym zapomniałam :O Przypomniałaś mi dlaczego byłam zainteresowana tą pozycją, lubię być zaskakiwana podczas czytania i nie straszne mi zawiłe fabuły :)
OdpowiedzUsuńPrzyznam szczerze, że coraz bardziej intryguje mnie ta powieść, więc chyba muszę się za nią zabrać. :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie szukałam opinii o tej książce, bo zamierzałam ją zakupić. Zamierzałam. Chyba jednak się nie skuszę... Nastawiałam się na thriller i to dość mocny, sądząc po opisie wydawcy. No nic, poszukam chyba lepszych książek. Fakt faktem, książka być może dobra - tak, jak piszesz. Ale chyba nie o ten klimat mi chodzi... :)
OdpowiedzUsuńRaczej sobie odpuszczę :) Na chwilkę obecną mam passę do dobrych książek, a obawiam się, że ta mogłaby mnie nieco rozczarować.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Świetnie i dokładnie napisana recenzja.
OdpowiedzUsuńO książce nie słyszałam, ale zachęciłaś mnie do sięgnięcia po nią, tylko jeszcze nie wiem kiedy :D
Pozdrawiam ciepło,
https://mieszkajaca-miedzy-literami.blogspot.com/
Zauważyłam że słowo thriller jest stanowczo nadużywane ostatnimi czasy. Większość ksiażek to sensacja z dreszczem nie mająca nic wspólnego. Ja również dałam się naciągnąć promocji książki - niestety nie raz. Szkoda bo wiele ciekawych pozycji nie ma takiej reklamy i niknie w gąszczu. Jeżlei chodzi o przedstawioną przez Ciebie książkę to dziękuję za recenzję i raczej skupie się na czymś innym.
OdpowiedzUsuń